Przejdź do treści
Smuda albo kochał albo nienawidził

Polska Ekstraklasa

Smuda albo kochał albo nienawidził

W Ekstraklasie debiutował w barwach Wisły Kraków, której jest wychowankiem. Od blisko pięciu lat występuje jednak w innej Wiśle, tej z Płocka. 1 lipca Alan Uryga wraca jednak do domu, pod Wawel.



Spodziewałeś się po meczach kontrolnych w trakcie zimowych przygotowań, że wejdziecie w rundę wiosenną dwoma zwycięstwami?
Nie wiem, czy kiedykolwiek w karierze miałem tak dobre otwarcie – mówi Uryga. – W ogóle nie wiedziałem, czego możemy się spodziewać. Okres przygotowawczy był specyficzny. Zostaliśmy w Polsce, trenowaliśmy w Siedlcach, a pogoda przecież nie rozpieszczała.

Ligowi rywale trenowali w ciepłej Turcji czy Chorwacji, a wy musieliście pracować przy minus piętnastu stopniach.
Nie lubię narzekać, bo to nic nie wnosi. Może gdybyśmy nie trafili na ten najzimniejszy tydzień, nie byłoby tak źle, a tak trochę to bolało. Murawa była ponoć podgrzewana na maksimum, ale przy takich temperaturach nie dało się nic zrobić. Do tego doszły jeszcze obfite opady śniegu, więc było trudno.

To były najbardziej specyficzne przygotowania w twojej karierze?
Podobnie było u trenera Franciszka Smudy, kiedy prowadził Wisłę Kraków i pojechaliśmy na obóz do Grodziska Wielkopolskiego. Nie było mowy, aby trenować na naturalnym boisku, pozostawało sztuczne i mogliśmy jeszcze korzystać z płyty pod balonem. Rzadko się jednak zdarza, aby profesjonalny zespół trenował przez cały obóz pod balonem na niepełnowymiarowym boisku. Wiadomo, wiele rzeczy można zrobić, ale nie wszystko. Dzisiaj coś takiego wydaje się nie do pomyślenia w ekstraklasowych warunkach. Inna sprawa, że po tych przygotowaniach w Grodzisku Wielkopolskim pojechaliśmy do Turcji.

Trener Smuda miał specyficzne podejście do zimowego okresu przygotowawczego?
Nie spotkałem się z innym trenerem, który stosowałby podobne metody. Pierwsze tygodnie zimy trenowaliśmy w zasadzie bez piłki. Przychodziliśmy na treningi rano i zaczynaliśmy od biegania, pierwszego dnia od 45-minutowej przebieżki, a z każdym kolejnym dniem dokładał nam pięć minut, więc po kilku dniach biegaliśmy grubo ponad godzinę. Do tego dochodziły oczywiście interwały, a popołudniami różne zabawy biegowe. Piłki nawet nie powąchaliśmy.

A w Turcji?
Codziennie graliśmy sparingi. Byliśmy podzieleni na dwie jedenastki, na ławce siadało dwóch, maksymalnie trzech rezerwowych, którzy raczej byli pogodzeni z tym, że nie wejdą na boisko, ale musieli być w pogotowiu na wypadek kontuzji. Jedna jedenastka grała pierwszego dnia mecz, druga miała mocny trening. A potem było odwrotnie, czyli dwójka grała sparing, a jedynka zasuwała. Tak przez cały obóz. Nie było żadnej odnowy, regeneracji, tylko ciężka praca. Śmialiśmy się, że lżej jest grać sparing niż iść na trening. Byliśmy w Turcji chyba dziesięć dni, a rozegraliśmy dziewięć spotkań.

Wspominasz to z uśmiechem na twarzy.
Z sentymentem i uśmiechem. Ale wtedy nie było mi do śmiechu.

Kiedy trener Smuda prowadził Wisłę, miałeś 20 lat. Co wtedy myślałeś, patrząc na te przygotowania?
Człowiek w tym wieku zbyt dużo nie myśli, robi to, czego trener wymaga. Wchodziłem do pierwszej drużyny, trener Smuda, który przez lata wypracował sobie markę w polskiej piłce, dosłownie kilka miesięcy wcześniej prowadził reprezentację Polski, wcześniej miał sukcesy w Lechu Poznań, więc trzeba było realizować zadania. Byłem młodym chłopakiem, nie miałem w zasadzie żadnej pozycji w drużynie, dlatego niczego nie komentowałem, robiłem swoje.

Było wiele historii o tym, jak Franz mylił zawodników w szatni. W Krakowie było podobnie?
Starszych piłkarzy nie mylił, ale z młodymi zdarzało się to regularnie. Czasami mieliśmy wrażenie, że losowo rzucał imionami do juniorów.

Do ciebie też?
Mam charakterystyczne imię, więc raczej się to nie zdarzało. Niemniej przez pierwszy rok u trenera Smudy byłem jak powietrze. Nie zwracał na mnie uwagi, a jeśli już się odzywał, to raczej z pretensjami i uwagami. Byłem trochę tym zdołowany. Po roku sytuacja jednak się zmieniła. Trener się do mnie przekonał, zacząłem grać, stałem się jego… synem. W ciągu kilku miesięcy przeszedłem drogę z jednej skrajności w drugą. Zresztą u trenera Smudy są dwie grupy piłkarzy: albo cię kocha albo nienawidzi. Nie ma nic pomiędzy.


Jakich trenerów jeszcze wspominasz z uśmiechem?
Z Wisły Kraków najbardziej pozytywnie zapadł mi w pamięć Kazimierz Moskal. Był najbardziej zrównoważoną osobą pod względem charakteru i takiego czystego przygotowania trenerskiego. Za jego kadencji drużyna funkcjonowała najbardziej płynnie, wszystko miało ręce i nogi. To był najlepszy okres przy Reymonta w mojej karierze. Trenera Moskala większość szatni znała, niektórzy nawet z nim grali, więc to były zupełnie inne relacje.

W Płocku współpracowałeś z Jerzym Brzęczkiem. Byłeś mocno zaskoczony, gdy opuścił Wisłę, aby zostać selekcjonerem reprezentacji Polski?
Byliśmy w szoku! Nie mieliśmy żadnych przecieków, nikt nic nie wiedział, sprawa utrzymana była w ścisłej tajemnicy. Dowiedzieliśmy się o tym przed jednym z treningów. Nikt do nas nie zadzwonił, nie wyjaśniał, zobaczyliśmy tylko komunikat na stronie polskiej federacji.

Jak zareagowaliście?
Dla nas sezon 2017-18 był bardzo udany. Byliśmy o krok od miejsca w europejskich pucharach. Do pierwszego meczu ligowego zostało dziesięć dni, a zostaliśmy nagle bez trenera. Nie wiedzieliśmy, kto nas przejmie, co się będzie działo… OK, trener Brzęczek był z nami w okresie przygotowawczym, byliśmy nawet na obozie w Grodzisku Wielkopolskim, więc czuliśmy się gotowi do rundy. Mieliśmy opracowane rozwiązania taktyczne i pomysły, a nagle to wszystko trzeba było wyrzucić. Po kilku dniach żartowaliśmy, że może przychylniej spojrzy w naszym kierunku i trochę łatwiej będzie dostać się do reprezentacji Polski. W każdym razie, nasze późniejsze problemy w lidze nie wynikały tylko ze zmiany trenera. Taki wniosek brzmiałby śmiesznie.

Trener Brzęczek faktycznie dobrze tańczy, jak pisała Małgorzata Domagalik w książce?
Całkiem nieźle. Tylko raz mieliśmy okazję być wspólnie na bankiecie, przy okazji 70-lecia Wisły Płock, i szło mu dobrze.

Rok później Wisłę Płock przejął Radosław Sobolewski, z którym grałeś w drużynie. Trudno było się przestawić, że nie jest już twoim kolegą, a trenerem?
To bardzo specyficzna i trudna sytuacja, zarówno dla mnie jak i trenera Sobolewskiego. Może on nawet miał trochę trudniej. Kiedy przyszedł do Wisły Płock, na pewno nie czułem, że będę miał łatwiej, bo się znamy z boiska. Od pierwszego dnia był dla mnie „panem trenerem” i nie było dziwnych sytuacji, po których ktokolwiek mógłby pomyśleć, że jestem faworyzowany. Niektórzy pewnie myśleli, że kiedy trener Sobolewski przyjedzie do Płocka, wezwie mnie na rozmowę, abym wszystko mu wytłumaczył, bo się znaliśmy. Nic z tych rzeczy. Przez pierwsze dni praktycznie się do mnie nie odzywał, udzielał tylko wskazówek w trakcie treningów. Dopiero po dwóch tygodniach spotkaliśmy się na rozmowie i wtedy trener wyjaśnił, że chciał dać sobie czas, aby wyrobić własne zdanie na temat szatni i drużyny. Na początku nie chciał się sugerować żadnymi opiniami od ludzi ze środka, wolał sam ocenić sytuację.

A przed przyjazdem do Płocka kontaktował się z tobą?
Nie, nie rozmawialiśmy ze sobą, nie pisaliśmy. Pojawiały się już wcześniej głosy, kto będzie naszym nowym szkoleniowcem, ale żadnego kontaktu nie było. A tak w ogóle po moim odejściu z Wisły Kraków nie mieliśmy ze sobą żadnego kontaktu, więc nie wypadało mi dzwonić czy pisać do trenera, to byłoby głupie.

W tym sezonie strzeliłeś już trzy gole, z czego jednego Wiśle Kraków.
Mimo tych wszystkich okoliczności, dla mnie to była radość. Nie chcę być fałszywie skromny. Strzelenie gola dla obrońcy zawsze jest szczególną chwilą. To nie jest rutyna jak w przypadku napastników, którzy cieszą się z bramek raz na dwa czy trzy tygodnie. Wiadomo, że z szacunku i przywiązania do Białej Gwiazdy musiałem zachować zimną krew, nie mogłem pokazać w stu procentach szczęścia, ale dla mnie to jest sprawiedliwe i zdrowe podejście.

Wiśle Kraków strzeliłeś w sumie trzy gole, dlatego postanowiła cię sprowadzić z powrotem pod Wawel?
Na pewno dobre występy przeciwko Białej Gwieździe miały wpływ na to, że klub postanowił się do mnie odezwać i zaproponować umowę, która będzie obowiązywać od nowego sezonu. Odchodziłem z Krakowa w specyficznych okolicznościach, ale w Płocku udowodniłem, że stać mnie na grę na wysokim poziomie.



Co pomyślałeś, kiedy pierwszy raz odebrałeś telefon z zapytaniem o powrót na Reymonta?
Już w poprzednich okienkach dochodziły głosy, że jest taki pomysł, aby sprowadzić mnie do Krakowa, więc nie byłem zaskoczony tą propozycją. Zdawałem sobie sprawę, że raczej nie będzie to do zrobienia, patrząc na długość mojego kontraktu i kwotę odstępnego, którą trzeba było za mnie zapłacić. Miałem z tyłu głowy, że jeśli okoliczności będą bardziej sprzyjające, mogę odebrać telefon z Krakowa z ofertą. Teraz wszystko złożyło się w całość, bo kończy mi się kontrakt w Płocku. Kiedy podpisywałem umowę z Wisłą Kraków, towarzyszyły mi spore emocje, mimo że mam już 27 lat na karku i nie jest to mój pierwszy kontrakt. Ciarki po plecach przeszły.

Kto w ogóle się z tobą kontaktował?
Na początku dyrektor sportowy Arkadiusz Głowacki, a później wszystkie szczegóły ustalałem już z prezesami. Z Kubą Błaszczykowskim nie rozmawiałem.

Była możliwość, abyś przeniósł się do Krakowa w zimowym oknie?
Wisła Kraków chciała mnie sprowadzić teraz, ale po rozmowach z trenerem Sobolewskim i prezesem Marcem ustaliliśmy, że zostaję do końca sezonu w Płocku.

Przez kilka lat spędzonych w Płocku pojawiały się też oferty z innych krajów. Miałeś propozycję z Championship.
Najbliżej było rok temu, kiedy przyszła poważna propozycja z Barnsley. Nie wiem dlaczego ostatecznie kluby się nie dogadały. Nie byli w to zamieszani menedżerowie, byłem informowany na bieżąco o rozwoju tematu, ale okienko się zamknęło, a do porozumienia pomiędzy stronami nie doszło.

PAWEŁ GOŁASZEWSKI

WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (10/2021)

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 28/2026

Nr 28/2026

Polska Ekstraklasa

Z Arsenalu do Cracovii. Młody pomocnik przy ul. Kałuży

Cracovia tego lata nie jest specjalnie aktywna na rynku transferowym, skupiając się głównie na ściąganiu młodych i perspektywicznych piłkarzy. Kolejny z nich właśnie zawitał przy ul. Kałuży.

2024.05.19 Krakow
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
N/z Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.05.19 Krakow
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2023/2024
Cracovia - Rakow Czestochowa
Cracovia stadion widok ogolny ilustracyjne
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie! Górnik Zabrze z kolejnym transferem!

Nowy obrońca melduje się w Zabrzu. Maximilian Dietz podpisał kontrakt z triumfatorem Pucharu Polski!

2026.05.23 Zabrze
Pilka nozna PKO BP Ekstraklasa Sezon 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
N/z Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2026.05.23 Zabrze
Football Polish PKO BP Ekstraklasa League Season 2025/2026
Gornik Zabrze - Radomiak Radom
Rafal Janicki, Maksym Khlan, Pawel Olkowski, Yvan Ikia Dimi, Patrik Hellebrand, Lukas Ambros, Sondre Liseth, Josema Sanchez, Lukas Sadilek, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Reprezentant Polski zmienia klub! Zostały już tylko formalności!

Związany z Górnikiem Zabrze Kryspin Szcześniak będzie miał nowy klub. Według mediów, zawodnik zmieni barwy, ale pozostanie w PKO BP Ekstraklasa.

2025.11.13, Warszawa 
Pilka nozna, Reprezentacja Polski 
Trening przed meczem Polska - Holandia 
N/z Kryspin Szczesniak 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Cztery sygnały po Superpucharze. Jaki Lech przystępuje do sezonu?

Po raz pierwszy od dekady i siódmy w historii Lech sięgnął po Superpuchar Polski. Na podstawie spotkania o najmniej prestiżowe z krajowych trofeów trudno o daleko idące wnioski, natomiast pewne sygnały przed przystąpieniem do gry o Champions League zostały przez Kolejorza wysłane.

2026.07.16 Poznan
Pilka nozna Superpuchar polski
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2026.07.16 Poznan
Football Polish Supercup 
Lech Poznan - Gornik Zabrze 

Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Cracovia przedłużyła kontrakt i wypożyczyła zawodnika

Bartosz Biedrzycki podpisał nową umowę z Cracovią. Jednocześnie Pasy postanowiły wypożyczyć 23-latka do pierwszoligowej Odry Opole.

2025.08.03 Krakow
Pilka nozna , PKO BP Ekstraklasa sezon 2025/26
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
N/z Bartosz Biedrzycki
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2025.08.03 Krakow
Football Polish top league , 2025/2026 season
Cracovia Krakow - Lechia Gdansk
Bartosz Biedrzycki
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus
Czytaj więcej