Śnieżne wojny w Bełchatowie i absolutna dominacja Polonii
Polonia Warszawa w śnieżnej scenerii pokonała PGE GKS Bełchatów 5:0 i zanotowała kolejne ważne zwycięstwo. Przewaga Czarnych Koszul ani przez moment nie podlegała dyskusji, a ich zwycięstwo mogło być o wiele wyższe.
To był mecz do jednej bramki. Spotkanie, który było
toczone w ekstremalnie trudnych warunkach, w niskiej temperaturze i
przy gęsto padającym śniegu było popisem gry piłkarzy warszawskiej Polonii. Goście raz za razem nacierali na bramkę Adama Stachowiaka i gdyby nie kilka jego dobrych interwencji, to wynik mógłby być o wiele wyższy.
Strzelanie w Bełchatowie już w 15. minucie rozpoczął Paweł Wszołek,
który dostał dobre podanie, wpadł w pole karne, ograł Stachowiaka i mimo
potknięcia zdołał utrzymać się w boisku i z najbliższej odległości
wpakować piłkę do siatki. Minęło kilka chwil, a Czarne Koszule prowadziły już 2:0. Tym razem swoją okazję wykorzystał Tomasz Brzyski, który będąc w szesnastce rywali nie miał żadnych kłopotów ze zdobyciem gola.
GKS grał kompletnie bez pomysłu, a jakby tego było mało gospodarze popełniali masę własnych błędów. Prym w tym wiódł Kamil Kosowski, który już w 39. minucie został zdjęty z boiska. Jan Złomańczuk nie mógł już dłużej oglądać jego słabej gry i desygnował do gry… Raula Gonzaleza.
Jeszcze przed tą zmianą piłka zatrzepotała w bramce Bełchatowa po raz
trzeci. Brzyski dośrodkował z rzutu rożnego, a Stachowiaka głową pokonał
Łukasz Teodorczyk. Warto dodać, że nie popisał się w tej
sytuacji obrońca, który krył piłkarza Polonii i sam bramkarz GKS-u,
który miał piłkę na dłoni i niemal wpakował ją sobie do bramki.
W
drugiej połowie ładnej gry było już mniej, ale nie mogło być inaczej,
skoro nie pozwalały na to warunki. Śnieg padał tak intensywnie, że
sędzia musiał przerwać grę. by odśnieżyć linię. Polonia była cały czas w
natarciu, ale na tak fatalnym boisku ciężko było zrobić coś ekstra.
Udało się w 80. minucie. Teodorczyk obsłużył bardzo dobrym podaniem Władimira Dwaliszwilego, a ten popisał się ładnym mierzonym strzałem i podwyższył wynik spotkania na 4:0. To jednak nie był koniec. Już w doliczonym czasie gry karnego zmarnował Brzyski, a kilka minut później Daniel Gołębiewski wykorzystał centrę z rzut rożnego i głową pokonał Stachowiaka. Był to gol, który ostatecznie przystemplował zwycięstwo Polonii w Bełchatowie
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.