Jagiellonia Białystok ma szansę wejść w weekend jako lider tabeli PKO BP Ekstraklasy. Uniemożliwić postara się jej to Zagłębie Lubin.
Zawodnicy Jagiellonii są nieomylni w roli gospodarza. (fot. 400mm.pl)
Przerwę reprezentacyjną drużyna z Podlasia spędziła na trzecim miejscu w stawce. Ma w dorobku tyle samo punktów, co druga Legia Warszawa (22) i jeden mniej od pierwszego Śląska Wrocław (22). Jej bilans bramkowy jest jednak korzystniejszy niż ten wrocławian, dlatego nawet remis z Miedziowymi pozwoli jej wspiąć się na szczyt.
Nie oznacza to jednak, że piłkarze Jagi nie powalczą o pełną pulę. W końcu grają na własnym obiekcie, gdzie w bieżącym sezonie ligowym są nieomylni – wygrali wszystkie pięć meczów (jako jedyny zespół w Ekstraklasie). Porażki w roli gospodarza nie ponieśli od jedenastu spotkań.
Podczas konferencji prasowej do kwestii dobrej passy odniósł się Adrian Siemieniec: – Nie możemy zadowalać się dotychczasową serią i tym, co do tej pory osiągnęliśmy. Nadal chcemy wygrywać kolejne mecze, śrubować ten wynik i w ten sposób do tego podchodzimy. Naturalnie mamy świadomość tej statystyki i to nas bardzo cieszy. Każdy kolejny mecz potwierdza, że mamy inicjatywę, chcemy kreować grę. Tak było w każdym meczu, który graliśmy przy Słonecznej. Jesteśmy głodni zwycięstw, to sprawia, że obecnie znajdujemy się w takim, a nie innym miejscu.
Zawodników Zagłębia czeka więc bardzo trudne zadanie. Jak sobie z nim poradzą?
To okaże się późnym wieczorem. Start rywalizacji o godzinie 20:30.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.