Stal Mielec kontynuuje udany początek sezonu w PKO BP Ekstraklasa. Mielczanie dokładają kolejny komplet punktów, tym razem na rozkładzie znalazł się Górnik Zabrze.
Mecz w Zabrzu zapowiadał się bardzo ciekawie, wyniki notowane przez obie drużyny na przełomie ostatnich tygodni był bardzo porównywalne, podobnie jak forma meczowa. Zabrzanie stali nieznacznie w świetle faworyta ze względu atutu własnego boiska, lecz nikt nie zamierzał skreślać Stali, która na początku tego sezonu jest niemałą niespodzianką.
Już w 13. minucie Paweł Olkowski wykorzystał dogranie Podolskiego i trafił do siatki. Nic wówczas nie wskazywało na problemy Górnika w tym meczu, choć w przekroju całej, pierwszej połowy lepiej wyglądali piłkarze Stali. Przyjezdni nie byli zbyt często przy piłce, jednak potrafili stworzyć zagrożenie.
Pod koniec pierwszej połowy Stal zaimponowała grą ofensywną. W 42. minucie Said Hamulic wyrównał wynik spotkania i kilka minut później Maciej Domański dał prowadzenie Stali, dzięki czemu gracze gości schodzili do szatni z korzystnym wynikiem.
W 47. minucie Domański po raz drugi trafił siatki i podwyższył wynik spotkania. Po przerwie Górnik podkręcił tempo rozgrywania i szukał bramek na wagę wyrównania i późniejszego wyjścia na prowadzenie, jednak gospodarze byli mocno nieskuteczni w swoich próbach.
Na domiar złego dla Górnika w 85. minucie drużyna Gaula grała w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Brolla. Górnik wykorzystał wcześniej pięć zmian i nie mógł wprowadzić bramkarza. Wówczas między słupkami stanął Krzysztof Kubica. Co ciekawe, kilka minut później gracz Górnika zaliczył udaną interwencję po uderzeniu przeciwników z rzutu wolnego.
Stal po zwycięstwie w Zabrzu nieoczekiwanie wskakuje na fotel lidera ligi z 10 oczkami na koncie. Trudno będzie jednak mielczanom zachować drugą pozycję za zakończenie kolejki. Górnik z kolei plasuje się na 9. miejscu.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.