Przejdź do treści
Stal nadal nie ma skautingu

Polska Ekstraklasa

Stal nadal nie ma skautingu

Obok Wisły Płock i Cracovii, Stal Mielec jest jedną z największych niespodzianek początku ligi. Drużyna Adama Majewskiego zajmuje obecnie drugą pozycję w tabeli. Szkoleniowiec Biało-Niebieskich wykonuje na Podkarpaciu dobrą pracę, choć – jak sam przyznaje – łatwo nie jest.




Szkoleniowiec wicelidera PKO BP Ekstraklasy gościł w niedzielnym programie „PrawdaKolejki” na kanale „PrawdaFutbolu”. Razem ze Zbigniewem Bońkiem, Romanem Kołtoniem oraz Pawłem Gołaszewskim omawiał minioną kolejkę polskiej ligi. Trener Stali wypowiedział się na wiele różnych tematów, m.in. dotyczących transferów, udanego początku ligi w wykonaniu jego zespołu czy własnym podejściu do zawodu trenera.

Na początku trener Majewski odniósł się do tego, że często utalentowani szkoleniowcy nie dostają szansy wykazania się na najwyższym szczeblu.
– To też nie była prosta sprawa, żeby dostać się do Stali. Pewnie nie byłem oczywistym wyborem dla większości kibiców czy nawet piłkarzy. Fajnie jednak, że się tu znalazłem. Są trenerzy, którzy nigdy nie dostają szansy pokazania się w Ekstraklasie. Nie chodzi o ich umiejętności, tylko tak po prostu w życiu bywa, że ktoś musi zaryzykować – mówił szkoleniowiec Stali.

Do Mielca Adam Majewski trafił ze Stomila Olsztyn, w którym spędził niecały rok – od czerwca 2020 do kwietnia 2021.
– Do Stomilu Olsztyn trafiłem z czwartoligowych rezerw Wisły Płock, choć wcześniej przez kilka lat byłem asystentem w pierwszej drużynie Nafciarzy. Myślę, że to był dobry krok. Wszyscy zarzucają, że mi się tam nie udało. Ja uważam przeciwnie. Jeśli wrócimy do ówczesnych możliwości klubu, to ja jestem bardzo zadowolony z mojej pracy w Stomilu. Udało się utrzymać zespół. Plany były bardzo ambitne, ale niestety po pół roku skończyło się jak zwykle i trzeba było szukać kozła ofiarnego. Stomil zajął najwyższe miejsce od iluś lat, kilku zawodników się wypromowało, średnia wieku wynosiła 21 czy 22 lata. W kolejnych sezonach mieliśmy walczyć o coś poważniejszego, lecz niestety pieniądze się skończyły. Po pierwszej rundzie jeden z włodarzy oświadczył mi, że gramy tylko po to, aby zająć przedostatnie miejsce i w Pro Junior System skończyć na przynajmniej czwartym miejscu. Na tym się skupiliśmy. Przyszli zawodnicy z III i IV ligi, wiążący zawodnicy odeszli, więc skończyło się tak, jak się skończyło. Cztery porażki na pięć spotkań. Tak to w rzeczywistości wyglądało. Ja jestem zadowolony. W Olsztynie zahartowałem się do kolejnej pracy, która przyszła niespodziewanie – opowiadał obecny szkoleniowiec Biało-Niebieskich w programie „PrawdaKolejki”.

Trener Majewski temat Stali zaczął od charakterystyki pracy w Mielcu.
– Pracując w Stali, mogę powiedzieć, że to sympatyczna praca, bo wygrywamy. Patrząc jednak długoterminowo, nie jest to praca dla wszystkich, tylko dla wytrwałych. Jeśli chodzi o liczbę zawodników w Stali, w poprzednim sezonie i teraz to były inne sytuacje. Rok temu trafiłem do Mielca na około dwa/trzy tygodnie przed pierwszym meczem ligowym. Dostałem określoną kadrę i trzeba było na szybko funkcjonować. Nasze problemy finansowe spowodowały potem, że w okienku zimowym musieliśmy podziękować pewnej liczby piłkarzy. Niekoniecznie ze względów sportowych, ale finansowych – przyznał szkoleniowiec Stali. Nasz budżet musiał wytrzymać i na szczęście wytrzymał. Po ubiegłym sezonie podjęliśmy decyzję, że potrzebne jest ryzyko, żeby w końcu po latach Stal Mielec zaczęła budować drużynę od podstaw w taki sposób, żeby nie ściągać co pół roku piętnastu czy dwudziestu zawodników, bo innym kontrakty się kończyły. To nie było łatwe. Teraz na miarę naszych możliwości budżetowych szukaliśmy piłkarzy pod określony sposób grania, z określoną ceną, ale też określonym charakterem. Na ten moment to się udało. To oczywiście jest dopiero piąta kolejka. Ja jestem zadowolony, zobaczymy, co będzie dalej. Przy tym wszystkim na pewno potrzeba cierpliwości, wytrwałości, intuicji i na końcu też szczęścia – dodał.

Dużo czasu trener Stali poświęcił sposobie pozyskiwania nowych piłkarzy przez Stal. W letnim okienku transferowym podkarpacki klub ściągnął aż 13 nowych zawodników, co jest rekordem ligi.
– Nie chciałbym robić z siebie jakiegoś znawcy i człowieka, który pełni sto tysięcy funkcji, ale w Stali nie ma skautingu. Jest w klubie pan Tomasz Poręba, europoseł, bez którego Stali Mielec by nie było. On pomaga jako przyjaciel klubu. Jest prezes Jacek Klimek, który odpowiada głównie za finanse. I na końcu jestem ja, zajmuję się strefą sportową. Reasumując, skautingu nie ma, dyrektora sportowego nie ma. Tak naprawdę funkcjonujemy cały czas w tej trójce – przyznał Adam Majewski.

Orbitując w temacie transferów, szkoleniowiec mielczan zdradził kulisy transferu Saïda Hamulicia. Bośniak ma fantastyczne wejście do zespołu. Jak na razie w pięciu meczach strzelił dwa gole i zanotował dwie asysty. Ostatnio rozegrał świetne zawody przeciwko Górnikowi Zabrze. Był motorem napędowym Stali – nie tylko zdobył bramkę wyrównującą, ale także dogrywał do Macieja Domańskiego, gdy ten trafił na 3:1.
– Wiadomo, że skoro nie ma w klubie sieci skautingowej, to człowiek samodzielnie przez różne platformy, współpracę z menedżerami, oglądanie meczów czy znajomych trenerów na bieżąco szuka różnych piłkarzy. Z Saïdem Hamuliciem jest inna historia, ponieważ on pół roku temu był u nas na krótkich kilkudniowych testach, ale niestety ze względów formalnych nie mogliśmy go w tamtej chwili zatwierdzić. Tak miał skonstruowaną umowę, jak czasem to bywa po wschodniej stronie granicy, że nie do końca było wiadomo czyim jest zawodnikiem i w tamtym momencie nie mógł podpisać z nami kontraktu. Przyjechał z Litwy, został w swojej drużynie, dlatego wiedzieliśmy, czego się po nim spodziewać. Potem potwierdził to swoimi statystykami w lidze litewskiej. W barwach zespołu, który spadł strzelił 16 goli, w tym 15 z gry, w 36 meczach. Później na pół roku został wypożyczony do lepszej drużyny i w ciągu 14 kolejek zdobył siedem bramek. Jego dyspozycja była odpowiednia. Znajomy menedżer mi go polecił. Przyjechał jednak do nas, żebym go sam zobaczył, bo nie chciałbym kupować zawodników w ciemno – tłumaczył trener Majewski.

– Z zawodnikami zagranicznymi tym bardziej można się pomylić, bo ktoś w jednej lidze gra dobrze, a w innej niekoniecznie może się zaaklimatyzować. Wiadomo, było ryzyko, że to jest tylko liga litewska, ale ten zawodnik ma 21 lat. Od dwóch lat strzela systematycznie, widzieliśmy go przez kilka dni kilka miesięcy temu, dlatego zdecydowaliśmy się go pozyskać. Jest do nas wypożyczony z opcją pierwokupu. Myślę, że będzie nas stać na wykup tego zawodnika. Podpisaliśmy z nim kontrakt „dwa plus jeden”. Z tego powodu się cieszymy, bo ten gracz na pewno ma duży potencjał, ale to dopiero początek. Mam nadzieję, że będzie prezentował się tak, jak w ostatniej kolejce – zakończył.

Szkoleniowiec Stali tłumaczył, jak wygląda struktura decyzyjna w klubie.
– Mnie się podoba model angielski, w którym trener jest menedżerem. Nie odpowiada za finanse, ale ma wpływ na to, co robi. Łączenie pracy trenera i osoby od wyszukiwania zawodników jest bardzo czasochłonne. Z jednej strony nie powinno to tak wyglądać, ale z drugiej – jest to czyste i klarowne. Mam bardzo dobre relacje z panem Tomaszem Porębą i panem prezesem Klimkiem. Wiemy, na czym stoimy. Konsultujemy każdą decyzję w trzy osoby. Zajmuje to zdecydowanie więcej pracy, ale nie ma tu osób pośrednich, więc jeśli decyzja jest podjęta, to bardzo szybko przechodzimy do działania.

Adam Majewski poruszył także temat transferów. Przedstawił, jak wygląda perspektywa Stali, która nie ma zbyt wielkich środków finansowych na nowych zawodników.
– Mamy przedstawioną tabelkę odnośnie całej kadry zawodniczej, w której musimy się zmieścić. Staraliśmy się jej nie przekraczać. To też miało wpływ na piłkarzy, których pozyskaliśmy. Pierwszym warunkiem były możliwości finansowe, a potem pod tym kątem dobieraliśmy zawodników pod względem umiejętności, charakteru, predyspozycji pod określony sposób gry – przyznał trener Biało-Niebieskich.

– Przez niespełna rok piastowałem funkcję dyrektora sportowego, dlatego jest mi teraz łatwiej wykorzystać pewne znajomości. Na pewno mi to pomogło. Dyrektor sportowy decyduje o długofalowej polityce klubu. Jeśli chodzi o transfery, to zawsze jest to konsultowane z trenerami, bo trenerzy odchodzą, a polityka powinna zostać na lata. W Stali było kilku zawodników, których chciałbym nadal mieć, ale wybrali propozycje korzystniejsze finansowe z lepszych klubów. Zmiany były duże, ale liczymy na stabilność. Podjęliśmy bardzo duże ryzyko. Pojechaliśmy po bandzie. Trzeba kiedyś tę drużynę zacząć budować. Teraz był dobry moment, żeby to zrobić. Daleka droga do tego, ale przynajmniej za pół roku nie będziemy drżeć o to, że zostanie nam w kadrze jeden zawodnik. Na razie wygląda to optymistycznie – dodał.

Trener Majewski został zapytany również o to, którego zawodnika, spośród tych, którzy odeszli, nadal chciałby mieć w składzie.
– Nie chciałbym nikogo pominąć. Z perspektywy poprzedniego sezonu, gdybym miał wskazać tylko jedną osobę do tegorocznej układanki, to wskazałbym Grzegorza Tomasiewicza. Przydałby się nam teraz. Teraz jest w Piaście, spotkamy się za tydzień i mam nadzieję, że go pokonamy – przyznał trener Biało-Niebieskich.

Szkoleniowiec podkarpackiego zespołu zwracał dużą uwagę na to, że w futbolu kluczowe jest podejmowanie ryzyka, ale w taki sposób, aby jak najbardziej je minimalizować.
– Kiedy braliśmy zawodników, których znałem z wcześniejszych klubów, to miałem świadomość, czego się po nich spodziewać. Wiedziałem, że mieszczą się w naszym budżecie i na starcie ryzyko było ograniczone. To też były nieoczywiste wybory, ponieważ byli to gracze z I ligi albo spadający z Ekstraklasy, w większości byli tam odrzuceni, ale zostali przez nas dobrze dobrani. Bez ryzyka nie ma nic. Sztuka polega na tym, żeby pomylić się jak najmniej. Mamy fajną atmosferę w szatni i to nie tylko ze względu na to, że wygrywamy. Po prostu przychodzi się z przyjemnością do pracy i to też przekłada się na wynik sportowy – opowiadał Majewski.

Trener Adam Majewski zdradził plany transferowe, jakie Stal ma jeszcze na to okienko.
– Nadal szukamy zawodnika na pozycję numer sześć i środkowego obrońcy, chyba że znajdziemy uniwersalnego, który pokryje obie te pozycje. W naszym przypadku musimy szukać piłkarzy, którzy mogą grać na dwóch/trzech pozycjach, ponieważ nie stworzymy kadry 35-osobowej – przyznał.

Trener wicelidera został zapytany o początek sezonu i wygraną z Lechem. Była to spora niespodzianka, bo Stal na stadionie mistrza Polski zagrała niezłe zawody i pokonała Kolejorza 2:0.
– Nie chciałbym udawać „gościa po fakcie”. Wiadomo, że Lech grał wcześniej mecz pucharowy i wyglądał tak, jak wyglądał. Jechaliśmy na mecz z Lechem, aby powalczyć o trzy punkty. To było kluczowe. Z tego co wyczytałem przed spotkaniem, to budżet Lecha wynosił 117 milionów, a nasz – 15 milionów. Na dziesięć meczów, większość wygrałby Kolejorz. To była jednak pierwsza kolejka, już sparingi pokazały, że idziemy w dobrą stronę, kluczem była odporność psychiczna. Stworzyliśmy zespół bez gwiazd i to jest naszą siłą. Kwestia mentalna była najważniejsza, a potem doszły do tego taktyka, koncepcja, podejście. Mecz nam się dobrze ułożył, zawodnicy to wytrzymali mentalnie, nadal to kontynuują. To jest najważniejsze w drużynach, które nie mają wielkiego budżetu. Chyba umiejętności między zawodnikami w Ekstraklasie się wyrównują. Mimo tego, że są głośne nazwiska czy zawodnicy z zagranicy, to niekoniecznie się to sprawdza – scharakteryzował Majewski.

W dalszej części programu trener Majewski opowiedział trochę o swoim stylu trenowania. Mówił o potrzebie rozmowy z zawodnikami. Zaznaczał, że dużą rolę odgrywa głowa. Podkreślał znaczenie dobrych i zdrowych relacji z piłkarzami.
– Często rozmawiam z zawodnikami. O to trzeba było też zapytać samych piłkarzy, żeby było potwierdzenie, ale robię to. Wszyscy kojarzą mnie jako spokojnego człowieka, myślą, że unikam kontaktu z ludźmi. Wręcz przeciwnie. Staram się jako trener jak najwięcej rozmawiać z zawodnikami. Nie chodzi o to, żeby się tłumaczyć, bo w pracy trenera najważniejsze jest to, żeby piłkarze się nie bali. Żeby nie było nie wiadomo jakiego dystansu, musi być hierarchia, musi być zaufanie. W drugą stronę też trener nie może bać się zawodników. Wielokrotnie to widziałem, będąc jeszcze zawodnikiem. Wielu trenerów po prostu bało się piłkarzy z wielkim ego. Tacy też są potrzebni drużynie. Staram się rozmawiać na bieżąco zarówno z zawodnikami, którzy grają, jak i tymi, którzy nie grają. Także z pracownikami klubu i wszystkimi ludźmi dookoła, bo wszyscy tworzą jedną całość – opisywał szkoleniowiec wicelidera.

Szkoleniowiec mieleckiego zespołu opowiedział również o stabilizacji w pracy trenera. Adam Majewski jest jednym z najdłużej pracujących trenerów w PKO BP Ekstraklasie, a przypomnijmy, że w Mielcu pracuje dopiero od roku. Rekordzistą w tej kategorii jest Marek Papszun, który w Rakowie jest od ponad sześciu lat.
– Raków Częstochowa jest idealnym przykładem. Nie ma się jednak co oszukiwać, to wszystko jest związane z dużymi finansami. Cały czas jest progres. Przychodzą coraz lepsi zawodnicy, słabsi są eliminowani. Pracując jeszcze w Wiśle Płock jako asystent, doszedłem do wniosku, że jeżeli ktoś na poziomie I czy II ligi pracuje rok/dwa, to mimo wszystko jego drużyna w końcu awansuje. Nie ma na to reguły, ale systematyka jest bardzo ważna. Cierpliwości jednak nie ma, bo jeśli brakuje wyników, to traci się też cierpliwość – tłumaczył Majewski.

Trener Stali został zapytany także o ostatni mecz z Górnikiem Zabrze, który jego drużyna wygrała 3:1. Biało-Niebiescy stracili bramkę jako pierwsi, ale nie przeszkodziło im to w zdobyciu trzech punktów. Najpierw wyrównali, potem błyskawicznie wyszli na prowadzenie, a tuż po rozpoczęciu drugiej połowy wbili zabrzanom trzecią bramkę. Obecnie są wiceliderem tabeli ze stratą trzech punktów do liderującej Wisły Płock.
– Z tym wiceliderem to spokojnie, ale cieszymy się z tego, jak jest. Doceniamy to, lecz stąpamy twardo po ziemi. Mecz z Górnikiem nie ułożył się dla nas dobrze. Paradoks polega na tym, że jeszcze kilka lat temu Stal Mielec pewnie by się cieszyła, gdyby na boisku stała woda. W tym momencie doszliśmy do takiego poziomu, że te warunki nam przeszkadzały. To było widać w początkowej fazie spotkania. Chcieliśmy grać, budować akcje. Przez to Górnik stworzył sytuację, w której Mateusz Matras poślizgnął się na mokrym boisku. Gdyby Lukas Podolski zdobył bramkę, byłoby trudno. Natomiast my wierzyliśmy do końca, że możemy wygrać ten mecz, zachowaliśmy spokój, później graliśmy konsekwentnie. To przyniosło efekt. Strzeliliśmy pięknego gola po zespołowej akcji na 3:1. W tym momencie było wiadomo, że mamy duże szanse na wygranie meczu – tłumaczył Majewski.

Szkoleniowiec Biało-Niebieskich wypowiedział się także o dwóch bohaterach meczu z Górnikiem – Saïdzie Hamuliciu oraz Macieju Domańskim.
– Saïd Hamulić jest bardzo szybkim i zwrotnym zawodnikiem. W sytuacji bramkowej boisko nie przeszkodziło obrońcom Górnika. Są po prostu mniej zwrotni od Hamulicia. Takie bramki Said zdobywał w lidze litewskiej, więc nie byłem zaskoczony – przyznał.

– Maciek Domański miał długą kontuzję. Nie grał osiem miesięcy, dużo stracił. To nawet nie treningi decydują o jego formie. Maciek zawsze był zawodowcem, biegał po 12 kilometrów w trakcie meczu, był piłkarzem inteligentnym i dobrym technicznie. To, co jest kluczowe w jego przypadku to rozmowa. Maciej biegał po całym boisku, ale bardzo daleko od bramki. Robił dużo szumu, ale niewiele z tego wynikało. Miał asysty głównie po stałych fragmentach gry. Teraz dzięki swojej mobilności i właśnie rozmowie, wyciągnął wnioski, jest bliżej bramki, dlatego strzela więcej goli. Mam nadzieję, że zdobędzie dla nas jeszcze więcej bramek, bo ma do tego predyspozycje – chwalił 31-latka Majewski.

Na koniec trener mielczan został zapytany o najbliższy mecz z Piastem Gliwice. Wicelider PKO BP Ekstraklasy pojedzie do Gliwic w najbliższą niedzielę. Pierwszy gwizdek o godzinie 17.30.
– Piast zaczął zdobywać punkty. Nie chciałbym oceniać, ale bardzo mi się to podobało. Waldemar Fornalik jest doświadczonym trenerem, Piast grał na pięciu obrońców, ale jak nie szło, to wrócił do starego systemu i wszystko się sprawdziło. Na tym polega sztuka, żeby nie słuchać doradców, tylko samemu decydować, co robić. Wiemy, że Piast nie jest drużyną z dolnych rejonów tabeli, potwierdził to w meczu z Cracovią. Rozegrał bardzo dobre spotkanie. Oby za szybko się nie rozkręcił (śmiech) – zakończył szkoleniowiec Stali.

Całą „PrawdęKolejki” można obejrzeć tutaj:


jkow, PiłkaNożna.pl

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 4/2026

Nr 4/2026

Polska Ekstraklasa

Raków Częstochowa wypożyczył piłkarza

Raków Częstochowa wydał komunikat, za pośrednictwem którego poinformował o wypożyczeniu piłkarza.

2024.11.24 Czestochowa
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2024/2025
Rakow Czestochowa - Korona Kielce
N/z Stadion Rakowa
Foto Mateusz Sobczak / PressFocus

2024.11.24 Czestochowa
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2024/2025
Rakow Czestochowa - Korona Kielce
Stadion Rakowa
Credit: Mateusz Sobczak / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Oficjalnie: Oto następca Rochy w Zagłębiu

Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.

Magdeburg, Sachsen-Anhalt, Deutschland, 03.08.2025: Avnet Arena: 1. Spieltag, Saison 2025/26, 2. Fussball-Bundesliga: 1. FC Magdeburg - Eintracht Braunschweig: Levente Szabó 11, Eintracht Braunschweig *** Magdeburg, Saxony-Anhalt, Germany, 03 08 2025 Avnet Arena 1 Matchday, Season 2025 26, 2 Soccer Bundesliga 1 FC Magdeburg Eintracht Braunschweig Levente Szabó 11, Eintracht Braunschweig Copyright: xdtsxNachrichtenagenturx dts_77384
2025.08.03 Magdeburg
pilka nozna , 2. liga niemiecka
1. FC Magdeburg - Eintracht Braunschweig
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Motor Lublin przedłużył kontrakt z kluczowym zawodnikiem

Motor Lublin ogłosił przedłużenie kontraktu z jednym z najważniejszych członków drużyny. Solidnie zabezpieczył jego przyszłość.

2025.07.20 Lublin pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026 
Motor Lublin - Arka Gdynia
N/z  Bartosz Wolski
Foto Ireneusz Wnuk / PressFocus

2025.07.20 Lublin Football - Polish PKO Ekstraklasa season 2025/2026 
Motor Lublin - Arka Gdynia
Bartosz Wolski
Credit: Ireneusz Wnuk / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Hit staje się faktem! Adrian Przyborek trafi do wielkiego klubu Serie A!

Adrian Przyborek będzie grał w Serie A! Polski zawodnik trafi na Półwysep Apeniński, a Pogoń Szczecin zarobi spore pieniądze na swoim zawodniku.

2025.11.09 Szczecin Stadion im. Floriana Krygiera
pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2025/2026
Pogon Szczecin - Jagiellonia Bialystok
N/z Adrian Przyborek
Foto Szymon Gorski / PressFocus

2025.11.09 Szczecin Stadion im. Floriana Krygiera
football Polish PKO Ekstraklasa season 2025/2026
Pogon Szczecin - Jagiellonia Bialystok
Adrian Przyborek
Credit: Szymon Gorski / PressFocus
Czytaj więcej

Polska Ekstraklasa

Media: Utalentowany obrońca zagra w Ekstraklasie

Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.

2024.09.30 Rzeszow
Pilka nozna Betclic 1 Liga sezon 2024/2025
Stal Rzeszow - GKS Tychy
N/z Michal Synos
Foto Lukasz Sobala / PressFocus

2024.09.30 Rzeszow
Football Polish First League season 2024/2025
Stal Rzeszow - GKS Tychy
Michal Synos
Credit: Lukasz Sobala / PressFocus
Czytaj więcej