Na sobotę zaplanowano tylko dwa mecze PKO Bank Polski Ekstraklasy. Zmagania rozpoczną się pod Klimczokiem, gdzie Podbeskidzie Bielsko-Biała zmierzy się ze Stalą Mielec.
Czy Góralom uda się w końcu przełamać? (fot. Jakub Ziemianin / 400mm.pl)
Obie drużyny jeszcze w ubiegłym sezonie rywalizowały ze sobą na poziomie I ligi i obie wywalczyły bezpośredni awans, zajmując w stawce dwa czołowe miejsce. Z przeskokiem do elity lepiej poradzili sobie – przynajmniej na razie – piłkarze Stali, którzy przed sobotnim meczem mają na koncie pięć punktów, podczas gdy gracze Podbeskidzie zgromadzili zaledwie dwa „oczka”.
Drużyna prowadzona przez Krzysztofa Brede od początku rozgrywek jest gwarancją widowisk oraz goli. Jej mecze kończyły się z reguły wysokimi wynikami, jednak problem w tym, że beniaminek dużo więcej tracił niż strzelał, co niestety nie przekładało się na punkty. W pięciu meczach Podbeskidzie doznało trzech porażek i dwukrotnie remisowało, tracąc przy tym aż szesnaście goli, co jest zdecydowanie najgorszym wynikiem w całej stawce.
Nic więc dziwnego, że w Bielsku-Białej chcą się w końcu przełamać i odnieść pierwsze zwycięstwo po powrocie do Ekstraklasy, nawet kosztem stylu gry. Podstawowym pytaniem przed meczem ze Stalą jest to, czy trener Brede zdołał załatać dziurawą niczym szwajcarski ser formację obronną, ponieważ przy Rychlińskiego stawi się przeciwnik, który ma sporo do zaproponowania z przodu.
Stal czekała na pierwszą wygraną przez cztery kolejki, ale w końcu dopięła swego. Po dwóch remisach i dwóch porażkach, drużyna z Mielca pokonała przed własną publicznością Piasta Gliwice (3:2). Trzy punkty były ważne, szczególnie, że przy okazji beniaminek zaprezentował ofensywny i miły dla oka futbol, co w przypadku Ekstraklasy wcale nie jest czymś oczywistym.
Czego można się więc spodziewać po sobotnim meczu w Bielsku-Białej? Wydaje się, że kilka goli na pewno zobaczymy. W ubiegłym sezonie oba zespoły mierzyły się ze sobą dwukrotnie na poziomie I ligi i za każdym razem górą byli gospodarze. Podbeskidzie wygrało na swoim terenie (4:1), podczas gdy w Mielcu padł wynik (2:1) dla Stali.
Wiadomo, że w ekipie Górali zabraknie kontuzjowanego Maksymiliana Sitka, natomiast po drugiej stronie barykady pod znakiem zapytania stoi występ takich graczy jak Wojciech Lisowski, Mateusz Bodzioch i Lukas Bielak.
Mecz rozpocznie się o godzinie 15, a bezpośrednią transmisję z tego wydarzenia będzie można śledzić na antenach Canal+ Sport oraz Canal+ Sport 3.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.