Deserem, jeśli chodzi o weekendowe spotkania w Premier League będzie starcie, do którego dojdzie w Londynie. Chelsea zmierzy się na Stamford Bridge z Liverpoolem i dla obu drużyn będzie to niezwykle ważny mecz.
Czy Liverpool odniesie kolejne ligowe zwycięstwo? (fot. Reuters)
Chelsea i Liverpool to angielscy giganci, jednak wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że w tym sezonie ich cele będą zgoła odmienne – przynajmniej w rozgrywkach ligowych. Liverpool, który w ubiegłej kampanii przegrał mistrzostwo zaledwie o punkt, tym razem nie zamierza pozostawiać niczego przypadkowi i od początku rozgrywek kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa, wysyłając rywalom jasny sygnał, że tytuł po blisko trzech dekadach wróci na Anfield.
Jeśli zaś chodzi o londyńczyków, to ci znajdują się w fazie przejściowej. Zakaz transferowy sprawił, że Frank Lampard musiał postawić na wychowanków klubu i jak się okazało, pozwoliło to wypłynąć kilku młodym i utalentowanym zawodnikom. Mason Mount czy Tammy Abraham skorzystali z szansy, a ich nazwiska znają dziś wszyscy sympatycy Premier League.
Nie można jednak oczekiwać, by przebudowywana i młoda Chelsea była w stanie już w tym sezonie włączyć się do walki o mistrzostwo. Głównym celem stawianym przed The Blues jest zajęcia miejsca w TOP 4 i wywalczeniem awansu do Champions League, a jeśli przy okazji uda się osiągnąć niezły rezultat w jednym z krajowych pucharów, to Roman Abramowicz powinien być zadowolony.
Co to wszystko oznacza w kontekście niedzielnego meczu? Fachowcy na Wyspach nie mają wątpliwości, jego faworytem jest Liverpool który nie stracił punktów na ligowych boiskach od czternastu spotkań. The Reds pozostają w uderzeniu, a porażka poniesiona przez nich w Neapolu w Lidze Mistrzów powinna podziałać raczej jako kubeł zimnej wody i uświadomić piłkarzom Juergena Kloppa, że nie są niezwyciężeni i wciąż mają nad czym pracować.
Chelsea w środku tygodnia także przegrała, różnica polega jednak na tym, że londyńczycy nie wykorzystali atutu własnego boiska i musieli uznać wyższość Valencii. The Blues nie zdołali więc pójść za ciosem po efektownej wygranej nad Wolves (5:2) i jedynie potwierdzili, że ich forma wciąż jest bardzo nierówna. Niezłe mecze drużyna Lamparda przeplata tymi słabymi, a chociaż sporo strzela, to równie dużo traci.
Menedżerowie obu drużyn nie będą mogli skorzystać w niedzielnym hicie ze wszystkich swoich najważniejszych graczy. Po stronie Chelsea wciąż niedostępni są Antonio Rudiger i Ruben Loftus-Cheek, a pod znakiem zapytania stoi występ takich zawodników jak wspomniany Mount, N’Golo Kante czy Emerson. W przypadku Liverpoolu w akcji na pewno nie zobaczymy Alissona, Divocka Origiego i Naby’ego Keity.
Przed Liverpoolem najcięższy jak do tej pory sprawdzian w lidze. Na Stamford Bridge nikomu nie gra się łatwo, a gdyby spojrzeć w historię, to okaże się, że The Reds po raz ostatni wygrali na terenie Chelsea we wrześniu 2016 roku.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.