Startuje dwudziesta szósta edycja Ligi Mistrzów. Łatwo wskazać faworytów, z jednym, wielkim na czele. To oczywiście Real Madryt, który jako pierwszy wygrał ją dwa razy z rzędu, więc czemu nie miałby tego uczynić po raz trzeci?
LESZEK ORŁOWSKI
W tej edycji, w odróżnieniu choćby od poprzedniej, wielcy europejskiego futbolu zameldowali się w komplecie, może z wyjątkiem Arsenalu, ale ten klub od lat nie potrafił przebić się do ćwierćfinałów, więc już chyba na ten przymiotnik nie zasługuje. Są za to United i Chelsea, ważni nieobecni poprzedniej kampanii.
Postanowiliśmy rozebrać na czynniki pierwsze pretendentów do tronu, by dostrzec ich atuty i słabości. Koncentrujemy się na w teorii najmocniejszych zespołach. Wybraliśmy te drużyny, na które zwycięstwo w kijowskim finale kurs w firmie bukmacherskiej STS wynosił 5 września (a więc równo tydzień przed startem rywalizacji) 100:1 lub mniej. Akurat zmieściło się w tej kategorii szesnastu z siedemnastu uczestników rywalizacji wywodzących się z pięciu najsilniejszych lig Europy, z wyjątkiem debiutanta RB Lipsk, którego wciąż nikt nie traktuje poważnie.
Przyznajemy punkty, od 1 do 10, w dziewięciu kategoriach: bramkarz, obrona, pomoc, skrzydła, atak, trener, gwiazda, taktyka i psychika. Pomijamy uwzględniane w podobnych analizach przed finałami wielkich imprez reprezentacyjnych formę i sytuację zdrowotną: kto wie, jak te rzeczy będą wyglądały wiosną? We wszystkich kategoriach (poza gwiazdą) jednej drużynie przyznajemy notę maksymalną – pozostałe oceniamy jakby w odniesieniu do tego ideału. W dziesiątej rubryce dodajemy bądź ujmujemy punkty za czynniki niemieszczące się w innych punktach, a istotne. A więc: zaczynamy zabawę!
(…)
Pomoc
Tutaj prymat Realu (Casemiro, Modrić, Kroos, Isco) jest tak wyraźny, że postanowiliśmy zaznaczyć go, przyznając kolejnym ekipom o dwa oczka mniej. Pomoc mistrzów Hiszpanii jest w stanie zmiażdżyć, zajechać każdego rywala. Wszyscy jej członkowie – także pierwszy zmiennik Mateo Kovacić – to piłkarze wybitni, ale przede wszystkim mądrzy, wyrafinowani, wszechstronni – takie małe kopie swego trenera. Potrafią dostosować się do okoliczności, wymogów danego meczu. Ta druga linia to samograj niepotrzebujący instrukcji trenera. Z 8 cztery zespoły. Bayern (Vidal, Thiago, James) ma w środku pola tercet świetnych piłkarzy, a w odwodzie są ludzie do zadań specjalnych – Rudy i Tolisso. Formacja musi się jednak zgrać, zrozumieć, określić – zmiana Xabiego Alonso na Jamesa Rodrigueza to jednak rewolucja. Manchester City (Fernandinho, D. Silva, De Bruyne) też ma w środku pola prawdziwą petardę. Problemem jest brak typowo środkowego pomocnika, ósemki; zachwianie proporcji w grze drugiej linii zespołu jest jego wielką bolączką od dawna. Juventus (Khedira, Pjanić, Dybala) jest spośród 8 chyba najbliżej 9. Można jednak żywić wątpliwości, czy przez lata chimeryczny Sami Khedira zdoła utrzymać w tym sezonie wysoką formę z poprzedniego. Tercet Atletico (Gabi, Koke, Saul – przy czym ten ostatni jest formalnie ustawiony na skrzydle) nikogo się nie boi, wszyscy biegają, gryzą trawę, każdego stać na wspaniałe zagranie, piękny strzał. Są jak sprężynujący materiał – im bardziej się ich naciśnie, tym bardziej potem odbijają.
(…)
Atak
Tutaj mamy najmniejsze rozbieżności – po prostu bez odpowiedniej siły rażenia, bez środkowego napastnika odpowiedniej klasy nikt się do elity nie przebije. No i tutaj najtrudniej o pomyłkę przy wydawaniu pieniędzy, gdyż liczba strzelanych goli jest znakomitym probierzem klasy danego zawodnika.
10 dostaje oczywiście Real Madryt, czyli Cristiano Ronaldo, zwłaszcza że często będzie grał w parze z Karimem Benzemą, z którym rozumie się wybornie. Jego dokonania z fazy pucharowej poprzedniej edycji pokazują, że wciąż można na niego liczyć w najważniejszych momentach. Bayern (Lewandowski), Barcelona (Luis Suarez) mają snajperów niemal z tej samej półki co CR. Borussia (Aubameyang), Juventus (Higuain), Chelsea (Morata), Napoli (Mertens), Atletico (Griezmann) i Monaco (Falcao) – graczy trochę mniejszej klasy, ale sprawdzonych w bojach o najwyższą stawkę.
(…)
CAŁY TEKST MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM (37/2017) NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.