Do
wyborów prezesa PZPN pozostały już tylko godziny, niedziwne
więc, że przedwyborcza gorączka sięga zenitu. Główny
rozgrywający sprzed 4 lat, Kazimierz Greń, prowadził misterną grę
w kuluarach jeszcze we wczesny czwartkowy wieczór z taką
intensywnością, że – jak przyznał „PN” – pot ściekał mu
ze… wszystkich części ciała.
To dowód, że siły w
wyścigu są bardzo wyrównane. Niezdecydowanych mogą
przekonać nazwiska kandydatów na najbliższych
współpracowników, których dobrali sobie
pretendenci do fotela prezesa.
Bodaj
najwyższe notowania w drugim szeregu ma dyrektor wykonawczy spółki
Ekstraklasa SA, Marcin Stefański, który może podobno liczyć
na posadę sekretarza generalnego PZPN zarówno po zwycięstwie
w wyborach Stefana Antkowiaka jak i Zbigniewa Bońka. Główny
zainteresowany przyznał „PN”, że dostał konkretną ofertę
tylko od jednego z kandydatów, ale jeszcze nie zdecydował,
czy się skusi.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.