W sobotę na stadionie przy Konwiktorskiej odbyła się konferencja prasowa z udziałem trenera Polonii Warszawa, Piotra Stokowca. Szkoleniowiec stwierdził, że w poniedziałek jego drużyna postara się udowodnić, że słabsze wyniki w ostatnich dwóch spotkaniach nie są przyczyną „zadyszki” czy nagłego spadku formy.
– Jako trener nadal jestem zadowolony ze stylu, w jakim zespół rozgrywa mecze. Kończy się to różną zdobyczą punktową, ale widzę dużo jakości. Nie da się ukryć, że drużyna straciła trochę polotu w porównaniu z początkiem sezonu, ale ja skupiam się na pozytywnych rzeczach. Mówi się, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Drużyna zawiesiła sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Nadal się tego trzymamy i chcemy grać o jak najwyższe miejsce na koniec rundy. Do Gliwic jedziemy po to, żeby pokazać, że nie ma żadnej zadyszki, ani kryzysu. W drużynie było ostatnimi czasy trochę zamieszania – rzuty karne, powrót Edgara Çaniego – i musimy pokazać, jak sobie z tym poradziliśmy. Nie uciekamy od odpowiedzialności – powiedział Stokowiec.
– Nie chcę podsumowywać gry rywala. Cenię trenera Piasta, Marcina Brosza, który jest moim kolegą i uważam go za dobrego fachowca. Widać, że to rozwojowa drużyna posiadająca swoją koncepcję gry. Zdarzają jej się chimeryczne mecze, jak ten ostatni, z Koroną (przegrany 0:4 – przyp. red.), ale nie patrzymy na Piasta przez pryzmat jednego meczu. Zespół z Gliwic preferuje otwarty futbol, ma w swoim składzie kilku ciekawych zawodników, więc można stwierdzić, że szykuje się ciekawe widowisko z udziałem dwóch drużyn, które będą chciały wygrać. Remis nie będzie zadowalał nikogo. Myślę, że spełnimy oczekiwania kibiców – kontynuował opiekun „Czarnych Koszul”.
Czy w związku z wynikami ostatnich spotkań Stokowiec ma zamiar przeprowadzić przed pojedynkiem z Piastem zmiany w składzie? – Będę szukał różnych rozwiązań. Wiem, co będzie, ale nie chcę w tej chwili odkrywać kart. Łukasz Teodorczyk miał problemy ze zdrowiem, ale nie podjęliśmy jeszcze ostatecznej decyzji. Być może będzie tak, jak w ostatnich meczach i zdecydujemy, żeby pomógł drużynie. Çani? Możliwe, że będzie nie tylko w kadrze meczowej, ale możliwe również, że będzie poza nią – czytamy na „ksppolonia.pl”.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.