Dni Marko Sulera są już w Warszawie policzone. Słoweniec prezentuje bardzo niski poziom sportowy, a dodatkowo pobiera wysoką pensję z kasy klubu. Nic więc dziwnego, że jest jednym z pierwszych piłkarzy do „odpalenia”.
Reprezentant Słowenii zapewne już dawno mówiłby o Warszawie w czasie przeszłym gdyby nie fakt, że Legia zmagała się do niedawna z problemami finansowymi, co wykluczało możliwość kupowania piłkarzy. Trener żądał przy ewentualnej sprzedaży Sulera załatania dziury nowym zawodnikiem, a na to nie chciało się zgodzić ówczesne kierownictwo.
Niedawno w Legii zjawił się jednak nowy prezes, który z kasy wyda trochę grosza na zakup nowych zawodników. Wydaje się więc, że przed Sulerem droga wolna. Ten, jak donosi PS, na odchodne żali się w słoweńskich mediach na Legię.
– Jestem gotów odejść za darmo. Wszystko wyjaśni się w najbliższych dniach. Nigdzie mi się nie spieszy, mam dobry kontrakt. Podobno jestem za drogi (zarabia 25 tys. euro miesięcznie – przyp. red.) – stwierdził Suler. – Trafiłem do Legii Warszawa na wniosek poprzedniego trenera, obecny nie widzi mnie w swojej koncepcji – dodał obrońca.
Gdy przypomni się niektóre znakomite interwencje Sulera i jego strzały do własnej bramki, aż dziw bierze, że taki piłkarz inkasuje grubo ponad 100 tysięcy złotych miesięcznie…
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.