Suma monachijskich strachów. Dlaczego na Allianz Arena jest tak źle, skoro jest tak dobrze?
Bayern Monachium wygrał w tym sezonie 19 z 24 meczów Bundesligi. Strzelił w nich również aż 72 gole, lepszy bilans strzelecki na tym etapie rozgrywek, mając jedynie w kampanii 2021/2022 (75). Mimo to próżno szukać Bawarczyków na liście kandydatów do triumfu w Lidze Mistrzów.
Przyczyny takiego stanu rzeczy są dwie – brak zwycięstw z klasowymi rywalami oraz fatalna (sic!) skuteczność. Wszystkie te strachy towarzyszyć będą graczom Vincenta Kompanego w 1/8 finału, w dodatku materializując się w pierwszą przeszkodę na drodze do ćwierćfinału.
Strach numer jeden – prześladowca z BayArena
Od kiedy na ławce trenerskiej Bayeru Leverkusen zasiada Xabi Alonso, Bayern nie potrafił pokonać Die Werkself w kolejnych sześciu meczach (trzy remisy i trzy porażki). Okoliczności tych spotkań były rozmaite. W sezonie 2022/2023 czarno-czerwoni w pierwszych miesiącach pracy hiszpańskiego szkoleniowca wygrzebywali się ze strefy spadkowej i rozpoczynali spektakularny marsz w górę tabeli, po drodze wygrywając z Bawarczykami 2:1. W rozgrywkach 2023/2024 zamierzali zdetronizować monachijskiego króla, jesienią remisując 2:2, a na wiosnę bijąc 3:0, ostatecznie strącając go z bundesligowego tronu. W bieżącej kampanii mistrzowie Niemiec stracili już nieco ze swojego błysku. Znów nie dali się jednak pokonać klubowi z Allianz Arena w Bundeslidze (1:1 i 0:0), a w dodatku wyrzucili go za burtę w Pucharze Niemiec (1:0 w 1/8 finału).
Najgłośniejszym echem odbiło się rzecz jasna ostatnie spotkanie ligowe obu ekip. Na BayArena Bayern dokonał rzeczy historycznej, mianowicie po raz pierwszy od 2008 r. nie oddał celnego strzału na bramkę rywali! Kompany po końcowym gwizdku starał się robić dobrą minę do złej gry.
– Oczywiście, że chcemy dominować, ale dzisiaj musieliśmy się bronić i defensywa znakomicie wywiązała się ze swojego zadania – stwierdził na konferencji prasowej. Ten minimalizm przelał się również na jego podopiecznych. – To nie był nasz dzień, a Bayer miał mnóstwo okazji. Jesteśmy więc zadowoleni z wyniku. Mieliśmy trochę szczęścia, ale wracamy do domu z punktem – powiedział Manuel Neuer. Dzięki temu remisowi, w tabeli Bundesligi utrzymał się status quo i Bayern zachował ośmiopunktową przewagę nad swoim najgroźniejszym rywalem. 34. tytuł mistrzowski jest zatem na wyciągnięcie ręki, ale po meczu w Leverkusen, zwolennicy narracji, że Bawarczycy mają ostatnimi czasy kompleks Die Werkself dostali do ręki kolejny argument.
Opta: Bayern po raz drugi w historii nie oddał celnego strzału na bramkę rywala – pierwszy raz miało to miejsce w maju 2008 roku z Wolfsburgiem.
Z tą tezą kompletnie nie zgadza się jednak honorowy prezydent FCB, Uli Hoeness. – Bayer musiałby wygrać jeszcze z 2-3 tytuły mistrzowskie z rzędu, aby być traktowanym jako równorzędny rywal dla Bayernu – odpowiedział stanowczo w niedawnej rozmowie z „Kickerem”. Faktem jest jednak, że niemoc z rywalem z Nadrenii Północnej – Westfalii, stawia monachijczyków w bardzo trudnej sytuacji przed bojem w 1/8 finału Champions League. – Ostatnimi wynikami Bayer zyskał szacunek w Monachium. To oczywiste więc, że to Bayern jest pod presją i ma więcej do stracenia. Tym bardziej że przecież tegoroczny finał odbędzie się na Allianz Arena – stwierdził na łamach „Bilda”, były szkoleniowiec Bawarczyków, Ottmar Hitzfeld.
6
Od tylu meczów, Bayern Monachium nie potrafi wygrać z Bayerem Leverkusen
Ostatni raz Bayern wygrał z Bayerem 30 września 2022 (4:0). Czarno-czerwonych prowadził wówczas jeszcze Gerardo Seoane, a jego gracze po tej klęsce osunęli się na przedostatnie miejsce w tabeli Bundesligi. Szwajcar zaś kilka dni później został zwolniony.
Strach numer dwa – nieskuteczność i żądza dominacji
Brzmi to kuriozalnie, zważywszy na fenomenalną dyspozycję strzelecką Bawarczyków po 2/3 sezonu w Bundeslidze, a także fakt, że w Lidze Mistrzów częściej od nich w fazie ligowej (20 goli) trafiała tylko FC Barcelona (28) i Borussia Dortmund (22).
Bayern have scored 72 goals in the first 24 games of this Bundesliga season – only Bayern themselves scored more goals after 24 games in the competition’s history in 2021-22 (75) [@OptaFranz] pic.twitter.com/YlcwbhGGTO
Fakty są jednak niezaprzeczalne -skuteczność to jedna z bolączek zespołu Vincenta Kompanego. Przyjrzyjmy się najpierw spotkaniom z ligi niemieckiej, w których łupem monachijczyków nie padły trzy punkty:
1-1 z Bayerem Leverkusen (18 strzałów, 3 celne, 69% czasu gry przy piłce);
3-3 z Eintrachtem Frankfurt (22/13/67%);
1-1 z Borussią Dortmund (14/5/68%);
Jak pokazują liczby, w każdym z tych trzech meczów, Bayern miał zdecydowaną przewagę, której nie potrafił jednak wykorzystać. Przeciwnicy również nie potrafili skorzystać z nieskuteczności rywali. Eintracht dopiero w doliczonym czasie gry zdołał wyrównać, zaś BVB dała sobie strzelić wyrównującą bramkę na pięć minut przed końcem spotkania.
W Lidze Mistrzów monachijczycy również dominowali w meczach, w których nie zwyciężyli:
Z Aston Villą FC (17/7/67%);
Z FC Barceloną (11/3/60%);
Z Feyenoordem Rotterdam (30/6/80%);
Różnica była jednak taka, że na europejskiej arenie, rywale byli już bardziej bezlitośni i nieliczne okazje bramkowe, potrafili skwapliwie wykorzystać. The Villans wygrali 1:0, przy dwóch celnych strzałach. Duma Katalonii wykorzystała wszystkie cztery okazje bramkowe, podobnie jak Portowcy, którzy mieli ich trzy. – Nie ma dla nas usprawiedliwienia. Najważniejsze będzie jednak, jakie wnioski wyciągniemy z tej lekcji – kajał się Belg po laniu na Estadi Olympic Lluis Companys. Czas pokazał, że żadne i historia jeszcze kilka razy się powtórzyła.
I to jest na pewno kamyczek do ogródka trenera Kompanego, w którego filozofii najważniejsze jest posiadanie piłki i całkowita dominacja nad rywalem. W przypadku jego Bayernu nie zawsze przekłada się to końcowy wynik. A ostatni mecz ligowy z VfB Stuttgart, wygrany mimo faktu bycia przy piłce tylko przez 48% czasu gry, może jeszcze utwierdzić wszystkich w przekonaniu, że dominacja jest przereklamowana.
Osobna historia to wspomniany już bój z Bayerem Leverkusen w rundzie rewanżowej oraz grudnia porażka z FSV Mainz, w której Bawarczycy oddali zaledwie jeden celny strzał. Inną miarę należy również przyłożyć do przegranego starcia z Die Werkself w 1/8 finału Pucharu Niemiec, w którym FCB od 17. minuty grał w dziesiątkę, po czerwonej kartce dla Manuela Neuera.
Strach numer trzy – brak zwycięstw z klasowymi rywalami
Bayern pod wodzą Thomasa Tuchela długimi momentami był bezzębny, czego najlepszym dowodem było najpierw mistrzostwo Niemiec w sezonie 2022/2023 wywalczone tylko i wyłącznie dzięki potknięciu Borussii Dortmund na finiszu rozgrywek, a później 3. miejsce w kampanii 2023/2024. Pierwszym z celów Vincenta Kompanego po jego przybyciu na Sabener Strasse 51 było to, aby rywale na powrót zaczęli bać się Bayernu.
I faktycznie, w podopiecznych Kompanego budziły się czasem bestie i to na wszystkich możliwych frontach. 6:1 z Holstein Kiel, 5:0 z Werderem Brema, 4:0 z VfB Stuttgart, 5:0 z VfL Bochum, 5:1 z RB Lipsk, 5:0 z TSG Hoffenheim i 4:0 z Eintrachtem Frankfurt w Bundeslidze, 9:2 z Dinamem Zagrzeb i 5:1 z RB Lipsk w Lidze Mistrzów oraz 4:0 z FSV Mainz w Pucharze Niemiec. Ze słabszymi rywalami, Bayern zademonstrował swoją siłę, ale jak pokazały statystyki dotyczące skuteczności, z klasowymi przeciwnikami Bawarczycy zazwyczaj byli już bezradni. Ich dobre mecze w zasadzie można policzyć na palcach jednej ręki – oba starcia z VfB Stuttgart, rewanż z Eintrachtem, triumf nad PSG w fazie ligowej Champions League. – Jego Bayern jeszcze mnie nie przekonał. Na razie zrobił to, co od niego oczekiwano w Bundeslidze, ale po przednim sezonie te oczekiwania nie były zbyt duże. Liga niemiecka to obowiązek, bez względu na to kto jest trenerem. Wisienką na torcie jest jednak Liga Mistrzów – stwierdził w lutym w wywiadzie dla „Sport Bild”, Jamie Carragher.
Ze słabszymi rywalami, Bayern zademonstrował swoją siłę, ale jak pokazały statystyki dotyczące skuteczności, z klasowymi przeciwnikami zazwyczaj był już bezradny
Głos rozsądku
Wszystkie strachy skumulują się zatem w 1/8 finału Champions League, a Bayer Leverkusen jest ich personifikacją. Jednocześnie, w stolicy Bawarii nie ma mowy o panice, a za głos rozsądku stara się uchodzić legendarny Karl-Heinz Rummenigge. – Wiecie, co sprawia, że jestem optymistą? Wszyscy ogłosili już Bayer faworytem. Znam naszych piłkarzy i wiem, że ich to denerwuje. W środę zagrają na 100% możliwości. Tym bardziej że z naszej perspektywy sprawy sportowe nie wyglądają przecież źle – stwierdził dwukrotny zdobywca Pucharu Mistrzów z Bayernem Monachium.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.