Na starcie Realu Madryt z Barceloną musieliśmy czekać od kwietnia. Przez te wszystkie miesiące obie drużyny nieco się zmieniły i możemy się spodziewać, że sobotnie El Clasico ponownie porwie kibiców na całym świecie. Wielki klasyk, magiczna atmosfera i 90 minut niezapomnianych przeżyć – tak, czas na Gran Derbi. Czas na mecz, przez który świat zwolni i skieruje swój wzrok na Estadio Santiago Bernabeu.
Spotkanie w Madrycie o niczym nie przesądzi. Obie drużyny po ośmiu kolejkach dzielą w tabeli zaledwie cztery punkty i nawet gdyby to Barcelona wygrała klasyk, to różnica między zainteresowanymi zespołami wciąż będzie do zniwelowania na przestrzeni całego sezonu. Rzecz jasna, pod większą presją będą podopieczni Carlo Ancelottiego, którzy są za Blaugraną w tabeli, a dodatkowo zagrają przed własną publicznością. Co więcej, Królewscy wcale tak dobrze nie radzą sobie ostatnio w domowych starciach ze swoim odwiecznym rywalem. Wystarczy jedynie nadmienić, że od 2010 roku wygrywali oni z Barceloną na swoim terenie zaledwie dwa razy.
Sobotni mecz będzie szczególny, ponieważ towarzyszy mu kilka głośnych historii. Po pierwsze i chyba jednak najważniejsze, do gry wraca Luis Suarez. Urugwajczyk przeszedł do Barcelony w trakcie letniego okna, ale do tej pory nie mógł zadebiutować z powodu zawieszenia, które na niego nałożono za ugryzienie Giorgio Chielliniego podczas mistrzostw świata. Niektórzy prawnicy mieli wątpliwości, czy Suarez aby na pewno będzie mógł wyjść na boisko podczas El Clasico, ale FIFA jednoznacznie stwierdziła, że popularny „Kanibal” ma zielone światło na grę. Co to oznacza dla samego zawodnika? No cóż, debiut w Barcelonie i to w takim meczu… Suarez raczej nie mógł sobie wymarzyć lepszego miejsca i czasu na zaprezentowanie się kibicom po raz pierwszy.
Klub przygotował się na debiut swojego nowego asa i zaprezentował specjalny filmik promujący jego wejście do gry.
Drugi interesujący wątek to oczywiście spora szansa na to, że Leo Messi wyrówna, a następnie pobije osiągnięcie słynnego Telmo Zarry, do którego należy obecnie rekord ilości strzelonych bramek w Primera Division (251). Messi ma na swoim koncie 250 trafień i można zakładać, że już niedługo będzie najlepszy. Pytanie brzmi, czy nastąpi to już w sobotę? Zdaniem byłego piłkarza Barcelony, Hristo Stoiczkowa kibice na Bernabeu powinni w takiej sytuacji zgotować Argentyńczykowi owację na stojąco. – Dlaczego fani w Madrycie mieliby tego nie zrobić? Myślę, że gdyby w takiej sytuacji był Ronaldo, to na Camp Nou potrafiliby go docenić – powiedział.
No i w końcu temat dotyczący Cristiano Ronaldo, który znajduje się w tym sezonie w morderczej formie. W ośmiu ligowych spotkaniach Portugalczyk strzelił już 15 (piętnaście!) goli, czyli ponad dwa razy więcej niż obecnie ma na swoim koncie Messi. Co więcej, Ronaldo ma w swoim dorobku więcej trafień niż siedemnaście zespołów Primera Division, co jedynie potwierdza, że zatrzymanie go może być kluczem do wyniku meczu. Pytanie, czy obrońców Barcelony będzie stać na wyłączenie z gry, lub przynajmniej zneutralizowanie lidera Realu?
Sobotni mecz będzie nie tylko starciem dwóch świetnych zespołów piłkarskich. To będzie także wielka bitwa najdroższych zawodników globu. Nie ma drugiego takiego spotkania, dzięki któremu moglibyśmy na boisku zobaczyć piłkarzy wartych łącznie miliard euro! Tak, takich właśnie wyliczeń dokonali fachowcy dziennika „The Telegraph”, którzy oszacowali wartość wyjściowych jedenastek obu zespołów przed El Clasico. Warto dodać, że w zestawieniu tym nie uwzględniono kontuzjowanego Garetha Bale.
Jak to wygląda w liczbach? (kwoty w funtach)
REAL MADRYT: Iker Casillas (7 mln) – Marcelo (22 mln), Pepe (13,2 mln), Sergio Ramos (39,6 mln), Daniel Carvajal (15,8 mln) – Isco (30,8 mln), Toni Kroos (39,6 mln), Luka Modrić (48,4 mln) – James Rodriguez (52,8 mln), Cristiano Ronaldo (105,6 mln), Karim Benzema (39,6 mln)
FC BARCELONA: Claudio Bravo (7 mln) – Jordi Alba (22 mln), Gerard Pique (30,8 mln), Jeremy Mathieu (13,2 mln), Daniel Alves (10,6 mln) – Sergio Busquets (35,2 mln), Andres Iniesta (39,6 mln), Ivan Rakitić (26,4 mln) – Neymar (61,6 mln), Leo Messi (105,6 mln), Luis Suarez (52,8 mln)
Łącznie wychodzi 816 milionów funtów, czyli ponad miliard euro. Nie dość, że obejrzymy kawał dobrej piłki, to jeszcze będziemy mogli podziwiać na boisku piłkarzy, których wartość przekracza wyobrażenie zwykłego człowieka.
Atmosfera przed spotkaniem jest gorąca i napięta – co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Oczywiście, daleko jej do otoczki Gran Derbi z czasów rywalizacji Pepa Guardioli z Jose Mourinho. To były wielkie bitwy, czasami ciężko było w nich o piękny futbol. W sobotę powinno być elektrycznie, ale najważniejsze by wygrała piłka.
Spójrzmy jeszcze na starcie Realu z Barceloną przez pryzmat liczb.
168 – Tyle klasyków rozegrano do tej pory w La Lidze
70 – Tyle zwycięstw odniósł Real Madryt
66 – Tyle zwycięstw odniosła FC Barcelona
32 – W tylu spotkaniach nie wyłoniono zwycięzcy
274 – Tyle bramek strzelił Real w klasykach
265 – A tyle zdobyła Barcelona w Gran Derbi
Jak pod tym względem prezentują się główni bohaterowie?
I jeszcze kilka słów o sytuacji kadrowej obu zespołów przed klasykiem. Ancelotti na pewno nie będzie mógł skorzystać z usług takich zawodników jak Jese, Fabio Coentrao i wspomniany już Bale. Do zdrowia wraca Sergio Ramos, ale nie można stwierdzić ze stuprocentową pewnością, że zobaczymy go na boisku. Z kolei Barcelona przystąpi do Gran Derbi bez Adriano i Thomasa Vermaelena.
25 października, Santiago Bernabeu REAL MADRYT – FC BARCELONA (18:00)
Typ PilkaNożna.pl: 2:2
Mecz będzie można zobaczyć na antenie Canal Plus Sport.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.