Można było się spodziewać, że środek pola Śląska bez Petra Schwarza będzie piętą achillesową. Kapitan wrocławian przeszedł poważną operację po spotkaniu z Cracovią i w tym sezonie już nie zagra. Piłkarze obu ekip na rozgrzewkę przed potyczką wybiegli w koszulkach z napisem „Szwaniu, czekamy na Ciebie!”.
33-latka zastąpił Tudor Baluta, spadek jakości był aż nadto widoczny. Środkowi pomocnicy Trójkolorowych mieli problem ze zbieraniem drugich piłek. Mateusz Kowalczyk i Oskar Repka przejęli kontrolę w drugiej tercji boiska. Ten pierwszy często pojawiał się też w bocznych sektorach placu gry, z czym gospodarze nie potrafili sobie poradzić.
Właśnie tak padła pierwsza bramka dla GieKSy. Kowalczyk dośrodkował, a Aleks Petkow interweniował na tyle niefortunnie, że futbolówka zatrzepotała w bramce. Bułgar zanotował trafienie samobójcze w drugim występie z rzędu.
Piłkarze Rafała Góraka właściwie nie dopuszczali Śląska do groźnych okazji. W wielu przypadkach, szczególnie w pierwszych 45 minutach, przejmowali piłkę jeszcze na połowie wrocławian, w pełni kontrolując przebieg boiskowych wydarzeń. Aktywni, choć nieskuteczni byli. m.in. Bartosz Nowak oraz Sebastian Bergier, który zmarnował kilka dogodnych okazji. Dodatkowy smaczek dla napastnika GieKSy z całą pewnością miało to, że jest wychowankiem Śląska, ale w pierwszej drużynie zaliczał jedynie epizodyczne występy.
Drugi cios katowiczanie wyprowadzili w 43. minucie. Nowak dośrodkował z rzutu rożnego na głowę Repki, który pokonał Rafała Leszczyńskiego.
GKS idzie za ciosem! Oskar Repka dostał zdecydowanie za dużo miejsca w polu karnym po tym rzucie rożnym! 👀
Druga połowa wyglądała nieco odmiennie, albowiem wicemistrz Polski zaczął częściej dochodzić go głosu. Jedną z lepszych okazji miał Arnau Ortiz po dograniu Aleksa Petkowa. Zresztą Hiszpan miał również w pierwszej połowie jedną z lepszych okazji, ale trafił w boczną siatkę. Trafiali w nią także w ostatnich minutach chociażby Jakub Jezierski czy Mateusz Żukowski. W 80. minucie sędzia Yusuke Araki wskazał na wapno po tym, jak Henrik Udahl został sfaulowany przez Arkadiusza Jędrycha. Japoński arbiter błyskawicznie zmienił jednak decyzję, ponieważ norweski napastnik znajdował się w momencie podania na spalonym. Śląsk w sobotę niby próbował, ale za każdym razem czegoś brakowało.
Komplikuje się sytuacja Trójkolorowych w walce o zachowanie ligowego bytu. Ich seria pięciu meczów bez porażki dobiegła właśnie końca. Beniaminek z Katowic wygrał z kolei po raz pierwszy od czterech wyjazdowych spotkań.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.