Po średniej pierwszej i bardzo dobrej drugiej połowie Pogoń Szczecin
przegrała u siebie 0:2. Portowcy zagrali solidny mecz, ale gdańszczanie
byli odrobinę lepsi i przede wszystkim wykorzystali swoje sytuacje
podbramkowe.
Niesieni głośnym dopingiem Portowcy już od pierwszych minut ruszyli na Lechię, która podeszła do tego meczu bardzo skoncentrowana. W 13. minucie doskonałą szansę zmarnował Mouhamadou Traore, który nie trafił w piłkę, świetnie zagraną ze skrzydła przez Kolendowicza.
Później do głosu zaczęła dochodzić Lechia. Najlepszą okazję gdańszczanie mieli w 18. minucie, gdy fatalnie piłkę wybił Frączak, dopadł do niej Traore i pięknie uderzył z 20. metra. Na nieszczęście dla biało-zielonych wspaniale strzał wybronił Janukowicz. Chwilę później sędzia nie podyktował ewidentnego faulu Hricko na Traore.
Po trzydziestu minutach znów do głosu doszła Pogoń, która stworzyła sobie kilka ciekawych sytuacji, a najlepszą sytuację znów zmarnował Traore, który z bliska nie trafił głową w bramkę. Później mecz zdecydowanie się wyrównał, a zespoły wyglądały, jakby chciały już zejść do szatni.
W przerwie obaj trenerzy zdecydowali się na ofensywne zmiany. W Pogoni za Wojciecha Gollę wszedł Takafumi Akahoshi, a w Lechii za Łukasza Kacprzyckiego Ricardinho. Te zmiany wniosły sporo ożywienia już od pierwszych minut. Szczególnie dobrze wprowadził się Japończyk, który kilka razy zagroził bramce Michała Buchalika.
Jednak to nie Pogoń trafiła jako pierwsza. W 57. minucie świetną indywidualną akcją popisał się Traore, wpadł z piłką w pole karne i precyzyjnym strzałem pokonał Janukiewicza. Przy bramce świetnie zachował się Ricardinho, który ściągnął za sobą dwóch obrońców, robiąc wolną przestrzeń Abdou Razackowi.
Pogoń długo nie mogła otrząsnąć się ze straconej bramki, ale gdy już się przebudziła, to mogła wyrównać, ale strzał Bonina był minimalnie niecelny. Portowcy momentami zakładali na Lechii hokejowy zamek, raz po raz atakowali bramkę Buchalika, który w dzisiejszym meczu spisywał się bardzo solidnie.
Zepchnięta do defensywy Lechia tylko sporadycznie kontrowała Portowców, raz mając wyborną sytuację, ale po świetnym dryblingu i podaniu Traore, Ricardinho uderzył tylko w boczną siatkę. Co się odwlecze, to nie uciecze i w drugiej minucie doliczonego czasu Lechia dobiła Pogoń. Surma umiejętnie wyprowadził kontratak, w sytuacji sam na sam Grzelczak trafił w bramkarza, ale sam Surma idealnie znalazł się na 11. metrze i Lechia wygrała 2:0.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.