Pierwsze niedzielne spotkanie ligi angielskiej zakończyło się zwycięstwem gospodarzy. Everton pokonał na swoim terenie Wolverhampton (3:2).
Jeśli ktoś spóźnił się zajęciem swojego miejsca na trybunach Goodison Park podczas niedzielnego meczu, to mógł przegapić nie tylko jednego gola, ale nawet dwa lub trzy trafienia. Piłkarze Evertonu i Wolves postawili na otwarty futbol, co w połączeniu ze sporymi błędami obrońców po obu stronach barykady sprawiło, że worek z bramkami rozwiązał się stosunkowo szybko.
Wszystko zaczęło się od nieporozumienia na linii Conor Coady – Rui Patricio. Po odbiciu piłki przez Portugalczyka zdołał dopaść do niej Richarlison, który uderzył po koźle i jak się okazało trafił idealnie. Mimo interwencji bramkarza i ustawionego na linii obrońcy futbolówka wpadła do siatki pod poprzeczką.
Gospodarze nie cieszyli się jednak zbyt długo z prowadzenia, ponieważ kilka minut później Wilki odpowiedziały. Zamieszanie w polu karnym Evertonu i niepewne zachowanie obrońców wykorzystał Romain Saiss, który z bliska dobił piłkę do siatki.
To jednak wciąż nie był koniec szaleństwa w Liverpoolu. Jeszcze przed upływem kwadransa, a dokładnie w 12. minucie, drużyna Marco Silvy ponownie była na czele. Szybki wypad miejscowych tym razem na gola zamienił Alex Iwobi, który po wrzutce w pole karne głową pokonał Patricio.
Po tym nieprawdopodobnym początku spotkania, piłkarzom – co raczej nie powinno specjalnie dziwić – nie udało się utrzymać tempa. To jednak wcale nie oznacza, że na boisku nie działo się nic ciekawego. Obie drużyny nadal grały ofensywnie, ale przy okazji niezwykle chaotycznie i dlatego w decydujących momentach brakowało dokładności, a także ostatniego podania.
W 75. minucie gościom udało się odpowiedzieć po raz drugi w trakcie tego meczu. Przypomniał o sobie Raul Jimenez, który po przebitce w polu karnym dopadł do piłki i głową skierował ją do siatki. Podczas oddawania strzału Meksykanin został trafiony w okolicach oka przez Digne’a i zamiast cieszyć się z gola, upadł na murawę i musiała mu zostać udzielona pomoc lekarska.
Wolverhampton dwukrotnie gonił, ale Everton za każdym razem był w stanie ponownie wyjść na czoło. Tak właśnie było w 80. minucie, kiedy Lucas Digne dośrodkował w pole karne, a tam przy biernej postawie Bolly’ego do piłki doszedł Richarlison i tuż przy słupku nie dał bramkarzowi szans na obronę.
Wynik zmianie już nie uległ, a jakby nieszczęść Wilków było mało, to goście musieli kończyć zawody w osłabieniu po tym jak czerwoną kartkę obejrzał Bolly.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.