Starcie starych dobrych znajomych, którzy aktualnie występują na poziomie I ligi zakończyło się remisem. Podbeskidzie Bielsko-Biała podzielił się na własnym boisku punktami z Górnika Zabrze (3:3).
Podopieczni Jana Kociana byli bardzo blisko zdobycia trzech punktów (foto: Ł.Skwiot)
Starcie Podbeskidzia z Górnikiem było zapowiadane jako bój drużyn, które jeszcze w poprzednim sezonie rywalizowały ze sobą w elicie. Oba zespoły pożegnały się jednak z ekstraklasą i dziś walczą o to, by do niej powrócić, co – jak pokazały dotychczasowe kolejki – wcale nie jest łatwym zadaniem.
Podbeskidzie po serii gorszych wyników pożegnało się z trenerem Dariuszem Dźwigałą, a niewiele lepiej jest w Zabrzu, gdzie posada Marcina Brosza wisi na włosku. Straty obu drużyn do miejsc premiowanych awansem nie są jeszcze tak duże, by nie można ich było zniwelować, jednak żeby tak się stało, piłkarze po obu stronach barykady muszą wskoczyć na wyższy poziom w swojej grze.
Jeśli zaś chodzi o niedzielny mecz, to trzeba przyznać, że od początku toczył się w dobrym tempie, a kibice, którzy zgromadzili się na stadionie przy ul. Rychlińskiego na brak emocji nie mogli narzekać.
Na otwarcie wyniku musieliśmy czekać do końca pierwszej połowy, jednak, gdy worek z golami się w końcu rozwiązał, to od razu wypadły z niego dwie bramki. Pierwszą w 42. minucie strzelił Tomasz Podgórski, który popisał się świetnym uderzeniem z rzutu wolnego. Riposta gości była jednak błyskawiczna, ponieważ kilkadziesiąt sekund później David Ledecky głową pokonał Rafała Leszczyńskiego.
Druga połowa wcale nie ustępowała poziomem. W Bielsku-Białej oglądaliśmy zawody naprawdę na ekstraklasowym poziomie, a różnica polegała jedynie na tym, że to goście objęli prowadzenie. W 58. minucie rzut karny na gola zamienił Dawid Plizga, a już kilkadziesiąt sekund później do remisu doprowadził Łukasz Sierpina.
Liczba sprzedanych biletów na dzisiejsze spotkanie to 8730. To nowy rekord!
Wydawało się, że decydujące słowo w tym spotkaniu będzie należało jednak do Górali, którzy ponownie byli górą w 78. minucie. Sierpina dobrze dośrodkował z lewego skrzydła, a wszystko celnym strzałem wykończył Szymon Lewicki, który ubiegł Szeweluchina i pokonał Grzegorza Kasprzika.
Nic bardziej mylnego. Górnik walczył do samego końca i już w doliczonym czasie gry doprowadził do remisu. Błąd w bramce gospodarzy popełnił Rafał Leszczyński, który wypuścił piłkę z rąk, a ta spadła wprost pod nogi Szymona Matuszka, który z odległości kilkudziesięciu centymetrów dobił ją do siatki.
Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu
Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.