Przez 70 minut piłkarze Arsenalu nie byli w stanie pokonać strzegącego bramki AFC Bournemouth Artura Boruca. Wreszcie jednak londyńczycy pokazali, że nie na darmo nazywa się ich Kanonierami.
Artur Boruc wpuścił trzy bramki, a jego Bournemouth zremisowało z Arsenalem (fot. Łukasz Skwiot)
Piłkarze z Emirates Stadium ostatnio pokonali na własnym terenie Crystal Palace (2:0), ale więcej niż o wyniku mówiło się o pięknym golu strzelonym przez Oliviera Giroud. Francuz dokonał rzeczy niebywałej, uderzając skutecznie tzw. skorpionem. W Anglii jednak nie ma czasu na rozmyślanie. Już dwa dni później podopieczni Arsene’a Wengera wybrali się do Bournemouth, by zagrać z drużyną Boruca.
Początek był dla wszystkich zgromadzonych na Dean Court nie lada zaskoczeniem. Już po kwadransie gospodarze wyszli na prowadzenie. Znakomite podanie w pole karne Arsenalu posłał Junior Stanislas. Piłkę opanował Charlie Daniels, który po przedryblowaniu obrońcy pokonał Petra Cecha.
Niewiele później Kanonierzy po raz kolejny nie najlepiej zachowali się we własnej szesnastce. Faul popełnił tam Granit Xhaka, a sędzia wskazał na wapno. Do piłki podszedł Callum Wilson i pewnie podwyższył na 2:0.
Strzegący bramki Wisienek Boruc nie miał praktycznie nic do roboty. Jego koledzy mądrze się bronili, oczekując dogodnej szansy na przeprowadzenie kontry. Takowa przydarzyła się niecały kwadrans po zmianie stron. Piłkę na lewej stronie boiska dostał Ryan Fraser. Filigranowy pomocnik poradził sobie z Hectorem Bellerinem, a potem przepuścił futbolówkę pomiędzy nogami Cecha. Zrobiło się 3:0, a Kanonierzy miny mieli niewesołe.
Goście aż 70 minut potrzebowali, by oddać pierwszy celny strzał na bramkę Boruca. Niestety dla polskiego bramkarza, uderzenie było skuteczne. Dośrodkowanie w polu karnym niecelowo przedłużył Giroud, a potem z najbliższej odległości Polaka pokonał Alexis Sanchez.
Przyjezdni wyraźnie nabrali wiatru w żagle, mając nadzieję, że nie wszystko jeszcze stracone. Kwadrans przed końcem podopieczni Wengera przegrywali już tylko różnicą jednego gola. Bardzo sprytne podanie w polu karnym zanotował Giroud, a Lucas Perez uderzył od razu po dalszym słupku. Boruc nawet nie drgnął, a piłka skończyła swój lot w siatce.
Zapowiadało się, że końcówka meczu będzie bardzo ciekawa. Tym bardziej, że kilka minut przed ostatnim gwizdkiem sędzia pokazał czerwoną kartkę Simonowi Francisowi. Upomniany za opieszałość przy wznawianiu został też Boruc (żółty kartonik). Arsenal z kolei zaciekle atakował, aż wreszcie udało mu się doprowadzić do wyrównania. W doliczonym czasie gry mięciutkie dośrodkowanie Xhaki na gola zamienił niezawodny ostatnio Giroud. Kanonierzy mają już tylko dwa punkty przewagi nad piątym Tottenhamem.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.