– Fragmentami w pierwszej połowie dało się zauważyć przebłyski tego, co chcemy grać. Tego jest na razie bardzo mało, ale myślę, że z biegiem czasu będzie to wyglądać coraz lepiej – mówi w rozmowie z oficjalną stroną internetową Cracovii po sparingu z FC Zwolle (1:0) trener Jurij Szatałow.
– Fragmentami w pierwszej połowie dało się zauważyć przebłyski tego, co chcemy grać. Tego jest na razie bardzo mało, ale myślę, że z biegiem czasu będzie to wyglądać coraz lepiej – przyznał szkoleniowiec krakowskiego zespołu.
Z konieczności na środku obrony zagrał Sławomir Szeliga, który zaprezentował się jednak całkiem udanie, co potwierdza szkoleniowiec „Pasów”. – Zagrał bardzo solidnie i nie dał się ani razu ograć. To nie było dla mnie zaskoczenie, bo liczyłem, że zaliczy udany występ. Jest możliwość, by Szeliga występował w przyszłości na tej pozycji. Runda jesienna będzie bardzo długa, mamy do rozegrania siedemnaście meczów i każdy dobry zawodnik będzie miał szansę występu.
Po raz pierwszy od dłuższego czasu w Cracovii wystąpił Łukasz Nawotczyński. – To dobry piłkarz, który doszedł do zdrowia i teraz musi złapać formę. Nie chcemy wprowadzać go od razu na cały mecz, ale z biegiem czasu tak uczynimy i będzie mocnym punktem naszego zespołu – stwierdził Szatałow.
– Holendrzy grali z przodu bardzo dobrze, choć nieco brakowało im wykończenia. Mimo to poruszali się odpowiednio, grali ciekawie taktycznie, więc myślę, że czyste konto to zasługa mojego zespołu. Zagraliśmy bardzo dobrze w destrukcji. Przebieg meczu to potwierdza – Holendrzy stworzyli właściwie dwie groźne sytuacje i to w dodatku wtedy, gdy graliśmy w dziesięciu.
Humory Szatałowowi popsuł trochę sędzia, który podjął kilka kontrowersyjnych decyzji. – Zgadza się. Pokazał Suartowi dwie żółte kartki, w konsekwencji czerwoną i graliśmy w dziesięciu. Ale Holender (Darryl Lachman – przyp.) też dostał dwie żółte, a mimo to pozostał na boisku. Sędziował trochę „po gospodarsku”, bardzo kiepsko.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.