W niedzielnym meczu 22. kolejki Ekstraklasy Cracovia dość niespodziewanie uległa aż 0:3 Arce Gdynia. Szkoleniowiec „Pasów”, Jurij Szatałow przyznał po spotkaniu, że nie wie, dlaczego jego zespół tak słabo wypada w spotkaniach wyjazdowych.
– 3:0 mówi samo za siebie. Trudno mi coś mówić, bo mam tak naprawdę dwa różne zespoły: zespół, który gra u siebie i zespół grający na wyjeździe. Nie wiem, jak mam dotrzeć do tych chłopaków, żeby grali na wyjazdach tak samo, jak w Krakowie, żeby grali odważnie – powiedział Szatałow.
– Widać było od pierwszej minuty, że to nie jest ten sam zespół. Od pięciu dni powtarzamy sobie, że Arka jest groźna przy stałych fragmentów gry, a mimo to, właśnie przy nich tracimy bramki. Trzeci gol to już tylko konsekwencja naszej otwartej gry. Na pewno muszę poszukać, gdzie leży przyczyna tak słabej naszej gry na wyjazdach – podkreślił szkoleniowiec „Pasów”.
– Zakładaliśmy sobie przed meczem, że musimy wyżej pochodzić pod Arkę, ale już w szatni widziałem, że to nie jest ten sam zespół, który miałem w Krakowie. Trudno mi to wszystko wytłumaczyć, bo zakładaliśmy taką samą taktykę, jak w meczu z Lechią, więc to chyba najlepsze podsumowanie dla naszego występu – zakończył.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.