PRZEGLĄD PRASY. Górnik Łęczna pod wodzą Jurija Szatałowa awansował do ekstraklasy. Szkoleniowiec uważa jednak, że na tę chwilę ekipa jest zbyt słaba, aby utrzymać się w lidze.
– W pierwszej lidze zdarzały nam się bardzo słabe spotkania, dzięki Bogu, że kibice tych pomidorów ze sobą nie mieli. Muszę jednak pochwalić chłopców za charakter. Nie marudzili, nie narzekali. Czasem brakowało piłkarskich umiejętności, ale mentalnie nie zawiedli – mówi szkoleniowiec.
– Uważam, że zespół jest jak wojsko. A w wojsku nie można być kumplem, czasem trzeba krzyknąć, przywołać do porządku. Konieczne są odpowiednie relacje. Chcę zaszczepić w nich chęć do pracy, choć mocno kreatywnej, bo piłka to teatr. Oczywiście nie zawsze wysokich lotów, co zdarza się i na spektaklach. Pod koniec lat 80-tych poszedłem z żoną do teatru na Ukrainie, po 20 minutach wyszedłem do sklepu, wróciłem i rzuciłem w aktora pomidorem. Zapłaciłem za bilet, a on wyszedł na scenę pijany – dodaje.
Szatałow cieszy się, że w końcu znów będzie miał okazję pracować w najwyższej klasie rozgrywkowej. – Na pewno irytującym jest, gdy w XXI wieku na niektórych stadionach nie ma w szatniach ciepłej wody, jest brudno, a boisko nadaje się na szóstą ligę. Ale samej pracy w pierwszej lidze na pewno nie miałem dość, choć poziom na pewno jest niższy niż w ekstraklasie. Gdy usłyszałem, że awansowaliśmy, poczułem się podobnie, jak podczas pierwszego lotu samolotem. Dostajesz skrzydeł. Meczu Dolcanu, który zapewnił nam awans, nie oglądałem. Nie liczyłem na ich porażkę z Kolajarzem. O wyniku powiedziała mi dopiero małżonka, Zadzwonili piłkarze, włączyli tryb głośnomówiący w telefonie, zaczęli śpiewać. Na tym świętowanie się skończyło. Gala ma się odbyć, gdy wrócimy z urlopów – zaznacza Szatałow.
Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu
Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.