Wojciech Szczęsny nie miał po meczu w Madrycie powodów do zadowolenia. Jego Juventus przegrał z Atletico (0:2) i bardzo poważnie uszczuplił swoje szanse na awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Sam Polak zebrał jednak przyzwoite oceny, a kilka jego interwencji sprawiło, że „Stara Dama” może jeszcze marzyć o odrobieniu strat w rewanżu.
Wojciech Szczęsny uchronił Juventus od wyższej porażki (fot. Łukasz Skwiot)
Golkiper Juventusu od początku środowego spotkania bronił bardzo solidnie i trudno go winić o utratę dwóch bramek. Gdyby jednak nie jego postawa w kilku innych sytuacjach, porażka mistrzów Włoch na Wanda Metropolitano mogła być dużo bardziej dotkliwa i praktycznie przekreślić ich szanse na promocję do najlepszej „ósemki” rozgrywek.
Szczęsny obronił m.in. mocny strzał z dystansu Thomasa, świetnie odbił również uderzenie z rzutu wolnego w wykonaniu Antoine’a Griezmanna, czy w końcu zatrzymał Francuza w sytuacji sam na sam, kiedy to sparował jego strzał na poprzeczkę. Jak się okazało, to wystarczyło, by „La Gazzetta dello Sport” przyznała mu ocenę (6,5) w skali 1-10, która była najwyższą spośród wszystkich piłkarzy Juventusu.
W uzasadnieniu do noty polskiego bramkarza możemy przeczytać, że to w dużej mierze dzięki jego grze, zespół z Turynu nadal ma szanse na awans. „Utrzymywał Juventus przy życiu w tym meczu, tak długo jak tylko mógł” – czytamy.
Taką samą notę Szczęsnemu przyznali dziennikarze „Corriero dello Sport”, natomiast serwis „WhoScored.com” ocenił grę naszego bramkarza na (6,6) – także w dziesięciostopniowej skali. Lepiej od reprezentanta Polski mieli zaprezentować się Mandzukić (6,7), Dybala (6,7) i Ronaldo (7,4).
Rewanżowe starcie Juventusu i Atletico zostanie rozegrane za dwa tygodnie w Turynie.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.