Dla polskich kibiców w piętnastej kolejce Serie A nie ma ważniejszego spotkania, niż starcie Torino FC z Romą. W składzie obydwu zespołów znajdują się dwaj reprezentanci Polski, którzy w ekipie Adama Nawałki odgrywają bardzo ważne role. Tym razem jednak na murawie zobaczymy prawdopodobnie tylko jednego z nich.
Od początku tego sezonu Wojciech Szczęsny był absolutnie bramkarzem numer jeden w Romie. Z Polakiem w składzie stołeczna drużyna wpadła w dosyć głęboki kryzys formy, którego apogeum była kompromitacja z Barceloną i porażka 1:6. Co prawda Szczęsny nie był odpowiedzialny za żadnego ze straconych goli, ale w kolejnym meczu Rudi Garcia posadził naszego rodaka na ławce rezerwowych.
Z Atalantą Bergamo zagrał doświadczony Morgan De Sanctis, który pomimo niezłego występu nie uchronił swojej drużyny od porażki 0:2. W mediach pojawiły się informacje, że Szczęsny wypadł ze składu, gdyż ponownie został złapany na paleniu papierosów. Trener Romy jednak wskazał na aspekt sportowy.
– W tym sezonie nie mamy numeru jeden w bramce, a obydwaj golkiperzy prezentują taki sam poziom. Morgan od dłuższego czasu wyróżniał się na treningach, dlatego otrzymał szansę. Za porażkę z Atalantą absolutnie nie ponosi odpowiedzialności – powiedział Garcia, który w starciu z Torino postawi prawdopodobnie ponownie na doświadczonego Włocha.
Przyszłość polskiego golkipera stoi obecnie pod ogromnym znakiem zapytania. Jeśli Polak szybko nie wróci do pierwszego składu, to sens jego pobytu w Rzymie nie będzie zbyt wielki. Zwracają na to uwagę już we Włoszech sugerując, że Szczęsny już w styczniu może wrócić do Arsenalu Londyn.
Podobnych problemów nie ma Glik, który niezmiennie jest filarem defensywy Torino FC. Defensywy, która w ostatnich dwóch meczach nie straciła ani jednego gola, dzięki czemu drużyna z Turynu zainkasowała komplet punktów. Jeśli Glik i jego koledzy będą tak samo zdyscyplinowani, jak w poprzednich meczach, to są w stanie u siebie ograć pogrążoną w kryzysie Romę.