Arkadiusz Milik w ostatnim czasie bardzo mocno pracował nad powrotem na boisko. Napastnik SSC Napoli jest już zdrowy i od gry dzielą go tygodnie. – Jest kilka powodów dla których Milik wyleczył kontuzję kolana w zaledwie 97 dni – mówi szef sztabu medycznego Alfonso De Nicola, cytowany przez „Super Express”.
Arkadiusz Milik pracował ciężko, by znów znaleźć się na boisku
Młody napastnik kontuzji doznał w eliminacyjnym meczu z Danią. Kilkadziesiąt godzin później był już na stole operacyjnym. – Napoli ma zasadę, że operuje piłkarza jak najszybciej się da. Do 24 godzin, góra 36 od urazu. Chodzi o to, by nie dawać kontuzjowanemu czasu na rozpamiętywanie tego, co się stało. Zrobić zabieg i od razu zabrać się za rehabilitację – tłumaczy De Nicola.
Szef sztabu medycznego zwraca uwagę nie tylko na szybkość działania, ale i fachowość. Zarówno lekarzy, jak i samego zawodnika. – Druga sprawa – fachowość profesora Marianiego [przeprowadził operację – red.]. Trzeci aspekt – podejście Milika. Zaufał nam od początku. A niestety w takich przypadkach zdarza się, że znajdują się „doradcy”, którzy podszeptują piłkarzowi różne rzeczy. Milik wierzył w sens tego, co robimy w 100 procentach. Duże znaczenie miało też to, że jest świetnym pływakiem. Duża część pierwszego etapu rehabilitacji odbywała się w basenie. Świetnie pływa, a dzięki temu w ogóle nie stracił koordynacji, płynności ruchów, zwinności – wszystkiego czego potrzebuje na murawie – dodaje lekarz.
Według włoskich dziennikarzy Milik na murawie pojawi się na przełomie stycznia i lutego. Polscy kibice liczą, że zobaczą go na boisku w dwumeczu Napoli z Realem Madryt w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Jeśli reprezentant Polski szybko wróci do formy, będzie znacznym wzmocnieniem dla drużyny z miasta Wezuwiusza. 22-latek jak dotąd rozegrał dla Azzurrich dziewięć meczów, w których zdobył siedem goli.