Starcie tych dwóch drużyn było awizowane jako absolutny szlagier 31. kolejki La Ligi i jak się okazało – nie bez kozery. Elektryczna atmosfera na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan spętała jednak nieco nogi gospodarzom, którzy nie zdążyli jeszcze porządnie wejść w meczu, a już przegrywali różnicą dwóch bramek.
Najpierw swoje zrobił Leo Messi, któremu zostawiono zbyt dużo miejsca w polu karnym i to wystarczyło. Lider Barcelony natychmiast wykorzystała daną mu przestrzeń, przymierzył i ładnym strzałem lewą nogą nie dał bramkarzowi rywali żadnych szans na skuteczną interwencję.
Minęło kilkanaście minut, a Duma Katalonii prowadziła już różnicą dwóch goli. Tym razem kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Naymar, który zerwał pajęczynę z bramki Sevilli i przełamał swoją strzelecką posuchę.
W tym momencie, wydawało się, że jest już po wszystkim, że gospodarze po takich ciosach się nie podniosą. Nic bardziej mylnego. Barcelona po zdobyciu drugiego gola mocno spuściła z tonu, z czego Sevilla bardzo szybko skorzystała.
W 38. minucie gola kontaktowego zdobył Ever Banega i się zaczęło. Gospodarze poczuli krew, natomiast nieco zagubiona Barcelona zaczęła popełniać błędy.
W drugiej połowie nieco się wyrównało, choć grę cały czas prowadzili podopieczni Luisa Enrique. Nie pozwalali oni gospodarzom na zbyt wiele, gra się mocno zaostrzyła, jednak koniec końców Sevilli udało się zdobyć gola numer dwa. Strzelił go Kevin Gameiro, który posłał piłkę do siatki z najbliższej odległości.
Pełne 90 minut spędził na boisku reprezentant Polski Grzegorz Krychowiak.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.