Szlagier 21. kolejki Serie A dla Napoli. Azzurrich pokonali na San Siro Milan (2:1) i raz jeszcze udowodnili, że nie zamierzają odpuszczać w walce o tytuł mistrzowski.
Napoli odniosło w Mediolanie bardzo ważne zwycięstwo
Na spotkanie w Mediolanie czekano we Włoszech od kilku dobrych dni. Znajdujące się ostatnio w bardzo wysokiej formie Napoli miało się zmierzyć z Milanem na jego terenie, gdzie żadnemu przeciwnikowi nie gra się łatwo. W Polsce liczyliśmy, że od pierwszej minuty będzie można zobaczyć w akcji Piotra Zielińskiego, jednak tym razem Maurizio Sarri podjął decyzję o posadzeniu go na ławce.
Jak się okazało, brak reprezentanta Polski w podstawowym składzie nie przeszkodził gościom w rzuceniu Milanu na kolana. Speszeni gospodarze mieli od początku spotkania problem ze stawieniem czynnego oporu Napoli i bardzo szybko za swoją grę i proste błędy zostali skarceni.
Kiedy na stadionowym zegarze wybiła szósta minuta, Dries Mertens obsłużył świetnym podaniem Lorenzo Insignie, a ten podciągnął pod pole karne Milanu i popisał się cudownym strzałem. Bramkarz gospodarzy był bliski zbicia futbolówki, ale uderzenie było na tyle mocne i precyzyjne, że ostatecznie przyniosło Napoli pierwszego gola.
Rossonerich nie zdołali się jeszcze na dobre otrząsnąć po utracie pierwszej bramki, a już goście wyprowadzili drugi cios. Całą akcję raz jeszcze zainicjował dobrym podaniem Mertens, a w „szesnastkę” przeciwnika wbiegł Jose Callejon, który uderzeniem z ostrego kąta pokonał Gianluigiego Donnarummę. Bramkarz Milanu mógł się w tej sytuacji spisać nieco lepiej.
Na całe szczęście dla miejscowych kibiców i wszystkich postronnych widzów, Milan nie złożył broni i próbował się odgryźć rozpędzonemu przeciwnikowi. Kontakt z Napoli udało się miejscowym złapać jeszcze przed przerwą, kiedy to błąd obrony wykorzystał Juraj Kucka. Słowak wpadł z impetem w pole karne Pepe Reiny i płaskim strzałem sprawił, że na San Siro ponownie uwierzono w możliwość uzyskania korzystnego rezultatu.
W drugiej części spotkania Milan mocno naciskał, robił co mógł, by dogonić rywala, jednak albo brakowało skuteczności, albo bardzo dobrze bronił Reina. Jeśli chodzi o Napoli, to goście próbowali swoich szans w kontratakach, które jednak nie miały już takiej dynamiki. Swoje winy z pierwszej połowy odkupił także Donnarumma, który w chwilach zagrożenia był bezbłędny.
Na kwadrans przed końcem meczu na boisku pojawił się wspomniany Zieliński, który zastąpił na boisku Marka Hamsika i już po kilku jego zagraniach było widać, że Polak z znajduje się w znakomitej formie, a jego pojawienie się w grze nie obniża jakości Napoli jako całokształtu.
Wynik już ostatecznie zmianie nie uległ i po końcowym gwizdku sędziego ze zwycięstwa mogli się cieszyć piłkarze Napoli. Milan walczył dzielnie, ale przespał początek meczu i później na całym dystansie musiał za to płacić.