W ostatnim sobotnim spotkaniu Lech Poznań podejmował Jagiellonię Białystok. Goście na terenie rywala sprawili dużą niespodziankę i odnieśli zwycięstwo 2:0.
Lech jest jednym z kandydatów do mistrzostwa i przed tym spotkaniem miał na swoim koncie tylko jedną porażkę. Jagiellonia z kolei od początku sezonu zawodziła. Klub ze stolicy Podlasia zajmował dopiero trzynaste miejsce, a na wyjeździe w tym sezonie nie wygrał ani razu.
Dlatego dosyć wyraźnym faworytem był Lech. Tymczasem nieoczekiwanie goście wyszli na prowadzenie już w 4. minucie. Dawid Plizga wykonywał rzut wolny. Piłka odbiła się od jednego z zawodników w murze, co zmyliło Jasmina Buricia. Golkiper Lecha nie zdołał dojść do futbolówki, którą z bliska wpakował do bramki Michał Pazdan.
Nie ma wątpliwości, że ten gol nieco ustawił spotkanie. Jagiellonia mogła już od samego początku skupić się na defensywie i wyprowadzać szybkie ataki. W końcówce pierwszej połowy Lech powinien wyrównać, ale uderzenie głową Manuela Arboledy świetnie wybronił Jakub Słowik.
Od początku drugiej połowy Jaga konsekwentnie koncentrowała się na obronie korzystnego wyniku. Lechowi brakowało argumentów w ataku, a przyjezdni czekali na swoją okazję. I w 70. minucie białostocka drużyna podwyższyła prowadzenie. Z dystansu uderzył Alexis Norambuena i zaskoczył kompletnie Buricia.
Od tego momentu Lech grał jeszcze bardziej chaotycznie. Kolejorz nie był w stanie podjąć już walki i goście wywieźli ze stolicy Wielkopolski komplet punktów.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.