Wszyscy zapewne pamiętają co działo się na trybunach stadionu przy Reymonta podczas niedzielnego spotkania Wisły Kraków ze Śląskiem Wrocław. Kibice gospodarzy bezustannie szydzili ze swoich zawodników, co miało być jasny sygnałem, że nie zamierzają już dłużej tolerować ich słabej postawy. Doczekaliśmy się także stosownych wyjaśnień fanów Białej Gwiazdy.
W specjalnym tekście zamieszczonym na stronie Stowarzyszenia Kibiców Wisły Kraków możemy przeczytać, że szydera na trybunach była „głosem ludu” i miała dać piłkarzom do myślenia przed kolejnymi spotkaniami. Poniżej przedstawiamy stanowisko kibiców (pisownia zachowana).
„Mecz ze Śląskiem Wrocław na pewno uznać można za wydarzenie specyficzne. Ogromna ilość szyderstw, która została skierowana do naszej drużyny wzbudziła sporo kontrowersji. Dla jednych takie zachowanie było najbardziej odpowiednim, inni natomiast przecierali oczy ze zdumienia i pytali, co stało się tym, którzy jeszcze nie tak dawno z dumą śpiewali „Czy wygrywasz, czy nie…”.
Tak jak zapowiadaliśmy na naszej stronie, podczas meczu ze Śląskiem nie był prowadzony zorganizowany doping. Jak się jednak okazało, nie oznaczało to całkowitej ciszy na trybunach. Takiej ilości kpin i szyderstw, które dało się słyszeć z Wiślackiego sektora, nie słyszano przy Reymonta chyba łącznie przez całe 15 lat, odkąd właścicielem Wisły został Bogusław Cupiał. Również wcześniej, takie zachowanie kibiców wydawało się niemożliwe.
I tutaj wypada postawić pytanie. Czy tak, jak wszyscy zgodnie ogłosili, szyderstwa kierowane w stronę piłkarzy dotyczyły tylko i wyłącznie ich słabej postawy na boisku? Problem wydaje się zdecydowanie głębszy. Postawa Wisły w tym sezonie jest daleka od tej, jaką wszyscy sobie wymarzyliśmy. Mimo tego, zarówno sektor C, jak i pozostałe trybuny stadionu wcale nie świeciły pustkami, co więcej, przy Reymonta wciąż mogliśmy się pochwalić jedną z najlepszych frekwencji w Ekstraklasie. Prowadzony był doping, a postawę naszych kopaczy kwitowano co najwyżej wymienianymi między sobą narzekaniami. Zawodników odpowiednio motywowaliśmy także po meczach.
(…) Czego więc świadkami byliśmy na meczu ze Śląskiem? Najprościej można by powiedzieć – głosu ludu, który w związku z tym wszystkim, co obecnie dzieje się w naszym klubie dał o sobie znać. Wiele osób narzeka, mówiąc, że kibicom Wisły Kraków nie przystoi takie zachowanie, że ze swoim klubem powinni być na dobre i na złe. Jest w tym sporo racji. Bo kibice Wisły Kraków zawsze będą ze swoim klubem. Pora jednak przejrzeć na oczy. Uświadomić sobie, że Jacek Bednarz a także jemu podobni ludzie, gdy już doprowadzą Wisłę do upadku, uciekną po cichu – podobnie jak Bogdan Basałaj, zaraz znajdując sobie inną, ciepłą posadkę.
To samo dotyczy naszych piłkarzy, którzy w znakomitej większości mają nas – delikatnie to ujmując- w głębokim poważaniu. Dla nich liczy się tylko to, by wszystko zgadzało się podczas wypłaty. Niejednokrotnie już udowodnili, że nie są warci tego, by reprezentować nasze barwy. Szyderstwa które dało się słyszeć z trybun nie były (jak wiele osób to sugeruje) intonowane przez członków SKWK. W normalnej sytuacji należałoby nawet takie zachowanie potępić, nie tak przecież powinni zachowywać się kibice Wisły Kraków” – czytamy na SKWK.pl.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.