Potwierdzają się nieoficjalne informacje sprzed kilku miesięcy. T-Mobile zostanie sponsorem piłkarskiej Ekstraklasy. Rocznie wyłoży blisko 20 milionów złotych.
– Ja o takich sprawach publicznie rozmawiać nie będę – stwierdził prezes Ekstraklasa S.A. Andrzej Rusko po Gali Zakończenia Ekstraklasy, którą w poniedziałkowy wieczór zorganizowano w siedzibie Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Prezes za to publicznie pochwalił się, że w tym sezonie mecze naszych piłkarzy obserwowały z trybun dwa miliony kibiców. Gdyby rozbić to na poszczególne spotkania to nie byłaby to suma oszałamiająca. Gdyby jednak zsumować to robi wrażenie. Inwestycja w polską ekstraklasę miałaby być dla niemieckiej firmy telekomunikacyjnej początkiem kampanii reklamowej.
Firma ta jest właścicielem Polskiej Telefonii Cyfrowej. Należy do niej Era, która niebawem także zmieni nazwę na T-Mobile. Dla prezesa i grupy rządzącej Ekstraklasą znalezienie sponsora strategicznego, a konkretnie tytularnego to od dawna jedno z priorytetowych zadań, bo bez nazwy liga pozostaje już od trzech sezonów, mimo ciągłych zapewnień, że porozumienie jest kwestią chwili. Poprzedni sponsor tytularny firma Orange, z którym umowy nie przedłużono w połowie 2008 roku rocznie przekazywał około 8 mln zł. Jak widać oferta T-Mobile jest ponad dwa razy wyższa. Z jednej strony więc warto było czekać, z drugiej przez trzy lata przerwy do kasy nie wpłynęły 24 mln – przy założeniu, że sponsor płaciłby tyle samo co do chwili rozwiązania umowy.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.