Lech Poznań swój mecz ligowy z GKS-em Bełchatów zagra dopiero w poniedziałek. Długa przerwa spowodowana na mecze reprezentacji została optymalnie wykorzystana przez sztab szkoleniowy Kolejorza.
W minionych dniach w Lechu piłkarze przede wszystkim pracowali nad taktyką. – Pracę taktyczną wykonać można zawsze, nie tylko wtedy, gdy do dyspozycji mamy wszystkich zawodników. Dlatego nawet jeśli na treningach mamy okrojoną kadrę, to i tak realizujemy plan taktyczny, który sobie założyliśmy na przygotowania do meczu z Bełchatowem. Informacje przekazujemy po prostu tym, którzy zostali w klubie. Kadrowicze przećwiczą to po powrocie, dlatego jestem przekonany, że cała drużyna będzie optymalnie przygotowana na kolejny mecz – powiedział Jerzy Cyrak, drugi trener Lecha.
W Poznaniu wszyscy są zadowoleni, że mecz z GKS-em rozegrany zostanie dopiero w poniedziałek na zakończenie kolejki. – Wprawdzie część zawodników już wróciła, ale jest jeszcze grupa piłkarzy, których wciąż z nami nie ma. Zwłaszcza dla Luisa Henriqueza, który przyjedzie do nas dopiero w piątek. Czekamy jeszcze na Aleksandara Toneva, który będzie musiał pewnie trochę odpocząć. Późno wrócą też Karol Linetty i Tomasz Kędziora. Dlatego bardzo dobrze, że wszyscy kadrowicze będą mieli dość czasu by być gotowymi na pojedynek w Bełchatowie – zakończył Cyrak.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.