Ryszard Tarasiewicz nie ma ostatnio zbyt dobrej prasy, a można spodziewać się, że po sobotnim meczu w Poznaniu jego notowania ponownie polecą na łeb na szyję. Prowadzony przez niego ŁKS został bowiem rozbity przez Lecha aż 0:4.
Popularny „Taraś” nie ukrywał po meczu swojej złości i rozczarowania. – Mimo słabej postawy Lecha w ostatnich meczach wiedziałem, że będzie nas tu czekało trudne zadanie. Niepotrzebnie jeszcze dodatkowo je gospodarzom ułatwiliśmy – powiedział.
– Mieliśmy mnóstwo prostych strat w środku pola. Lech szybko ją odbierał i natychmiast nas atakował. Nie można tak grać w środku pola. Do tego popełnialiśmy błędy indywidualne i dlatego straciliśmy cztery bramki – kontynuował.
– W drugiej połowie graliśmy konsekwentniej i wyglądało to lepiej. Nie uważam też, że wynikało to z prowadzenia Lecha 4:0. Uważam, że Lech niezależnie od wyniku grałby tak samo – zakończył opiekun ŁKS-u.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.