Nie tak swój debiut na ławce trenerskiej ŁKS-u Łódź wyobrażał sobie Ryszard Tarasiewicz. Jego drużyna poległa w meczu z GKS-em Bełchatów 0:3, a dwie z tych bramek łodzianie stracili po błędach indywidualnych.
– Na pewno będziemy odbierać ten mecz przez pryzmat wyniku – zdradził po meczu Tarasiewicz. – Jako formacje błędów nie popełniliśmy, ale były błędy indywidualne, głównie przy pierwszej i drugiej bramce – dodał.
– Nie kryliśmy i nie atakowaliśmy przeciwnika, byliśmy spóźnieni. Ten moment zawahania, brak decyzji ataku powoduje stratę bramek. Druga dała już dużo pewności przeciwnikowi. Mogli już grać spokojnie – kontynuował opiekun ŁKS-u. – Mieliśmy na początku meczu swoje sytuacje, ale ich nie wykorzystaliśmy. Teraz mamy następny mecz u siebie z Jagiellonią i powiedzmy sobie szczerze, że to spotkanie musimy wygrać, bo później czekają nas bardzo ciężkie pojedynki z Lechem i Śląskiem – zakończył.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.