Marek Papszun już na powitalnej konferencji prasowej zapowiadał, że kadra Legii Warszawa wymaga odchudzenia. – Drużyna była budowana na trzy fronty, a wiosną będziemy grali na jednym – mówił szkoleniowiec.
Od początku przygotowań Legia rozstała się już z dwoma zawodnikami. Mowa o Noahu Weisshaupcie oraz Marco Burchu. Lada chwila do tego duetu dołączy Marcel Mendes-Dudziński, który ma trafić na wypożyczenie do Świtu Skolwin.
Wojskowi chcą jednak dokonać też transferów przychodzących. Marek Papszun chciałby podnieść rywalizację w linii ataku, gdzie obecnie ma do dyspozycji jedynie Mileta Rajovicia oraz Antonio Colaka.
– Nie ukrywam, że chciałbym, by dołączył do nas jakiś napastnik, ponieważ obecna konfiguracja zamyka nas na dwójkę snajperów na boisku. Wystawiając obu piłkarzy, nie mamy pola manewru z ławki, dlatego chciałbym, aby ta rywalizacja wzrosła i byśmy mieli możliwość do zmiany systemu. Zobaczymy, czy to będzie możliwe – przyznał trener Legii.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.