Ten ostatni raz Carraghera. Anfield szykuje się na pożegnanie legendy
Bez względu na to jakie
miejsce zajmie Liverpool FC na koniec bieżącego sezonu, to kibice
The Reds na pewno będą mieć po ostatnim meczu łzy w
oczach. Po wielu latach wiernej służy klubowi swoją przygodę z
Anfield zakończy bowiem Jamie Carragher. Człowiek, którego
dzisiaj stawia się w pierwszym szeregu największych graczy, którzy
kiedykolwiek występowali na Anfield.
Niebiesko-czerwone
serce Liverpoolu
Mówisz Liverpool i
przed oczami zaraz pojawiają się tacy piłkarze jak Ian Rush,
Kenny Dalglish, Robbie Fowler, Steven Gerrard,
Kevin Keegan czy właśnie Carragher. Wychowanek The Reds
przez całą swoją karierę był związany z klubem z Anfield i
nawet wtedy, gdy nie pełnił już w zespole najważniejsze roli i
nie był graczem pierwszego wyboru, pozostawał wierny czerwonym
barwom. Dlatego też jego słowa o zawieszeniu butów na kołku,
zostały przyjęte nad rzeką Mersey z wielkim smutkiem, ale
jednocześnie zrozumieniem. – To jest mój ostatni sezon w
profesjonalnej karierze. Postanowiłem o tym powiedzieć, aby
menedżer i inni ludzie w klubie nie musieli odpowiadać na pytania
dotyczące mojej przyszłości – zdradził „Carra” 7 lutego. –
Do końca sezonu nie będę już więcej komentował tej decyzji.
Powinniśmy skupić się na jak najlepszym finiszu w lidze – dodał
35-letni obrońca.
Co ciekawe, młody Jamie
Carragher na początku swojej wielkiej przygody z piłką nożną był
kibicem… Evertonu, czyli lokalnego rywala Liverpoolu. Nie
przeszkodziło mu to jednak w 1990 roku do zapisania się do
młodzieżowej szkółki The Reds i przez następne lata
jego talent był szlifowany właśnie na Anfield. W 1996 roku „Carra”
sięgnął po młodzieżowy Puchar Anglii, a jego klubowym kolegą
był wtedy Michael Owen, inna z legend Liverpoolu. W tym samym
roku Anglik został włączony do pierwszego zespołu i w
październiku zaliczył swój debiut w meczu z Middlesbrough w
półfinale Coca-Cola Cup, czyli Pucharu Ligi. Po tym
wydarzeniu jego kariera nabrała rozpędu i Carragher bardzo szybko
dołączył do tzw. „Spice Boys”, czyli grupy piłkarzy
Liverpoolu lat 90, do której zaliczali się m.in. Steve
McManaman, David James, Patrik Berger, Paul
Ince, Jason McAteer czy Robbie Fowler. Przydomek ten
został wymyślony przez dziennikarzy i był nawiązaniem do
niezwykle popularnego brytyjskiego girls bandu „Spice Girls”, a
wziął się on z tego, że zawodnicy podobnie jak piosenkarki byli
szalenie rozchwytywani i mieli swoje oddane fankluby, które
podróżowały za nimi po całej Anglii.
Niedoceniany w kadrze,
uwielbiany na Anfield
Carragher bardzo szybko
zadebiutował w reprezentacji narodowej (za kadencji Keegena), jednak
tak naprawdę nigdy nie cieszył się wielkim zaufaniem kolejnych
selekcjonerów. Anglik niemal zawsze otrzymywał powołania i
praktycznie zawsze musiał się godzić z rolą rezerwowego.
Najlepiej o jego pechu mówi statystyka występów w
zespole narodowym. Między rokiem 1999 i 2010 obrońca Liverpoolu
zagrał w barwach Synów Albionu zaledwie 38 razy,
uczestniczył przy tym w EURO 2004 i Mistrzostwach Świata w 2006
roku, jednak jak nie trudno nie domyślić, nie grał tam pierwszych
skrzypiec. O wiele lepiej wyglądała kariera klubowa Carraghera.
Chociaż nigdy nie dane mu było się cieszyć z mistrzostwa Anglii,
to na swoim koncie ma on takie trofea jak Puchar Anglii (2), Puchar
Ligi (3), Superpuchar Europy, Puchar UEFA i oczywiście zwycięstwo w
pamiętnym finale Ligi Mistrzów w Stambule w sezonie 2004-05.
To właśnie w tym samym roku został on wybrany najlepszym piłkarzem
Liverpoolu, a trzeba jasno przyznać, że konkurencja była spora.
Warto również dodać, że Anglik rozegrał w barwach The
Reds ponad 500 ligowych spotkań, a ogólnie ponad 700. To
musi robić wrażenie.
Ekspert, trener, a
może przyszły premier?
W ostatnich sezonach rola
Anglika na Anfield była coraz bardziej marginalna. Kolejni
menedżerowie zaczęli stawiać na innych zawodników, a
Carragher pojawiał się na boisku tylko w wypadku ich kontuzji lub
gry w krajowych pucharach. Nic więc dziwnego, że plotki o coraz
bardziej prawdopodobnym zakończeniu kariery przez Anglika od dawna
krążyły po Liverpoolu i w końcu stały się faktem.
Co teraz czeka
Carraghera? Jest kilka dróg, którymi może podążyć
po zasłużonych wakacjach, o czym już od kilku dni donoszą
angielskie media. Jedną z nich jest zostanie trenerem, jednak
wszystko wskazuje na to, że „Carra” zaangażuje się w zupełnie
inne działania. Jednym z nich może być zostanie telewizyjnym
ekspertem podobnie jak Gary Neville, lub pójście w
politykę i zaangażowanie się w kampanię wyborczą po stronie
Partii Pracy. Cokolwiek się jednak nie stanie i jakąkolwiek ścieżkę
Carragaher wybierze, to już na zawsze będzie on jedną z tych
największych postaci w historii Liverpoolu.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.