Kibice GKS-u Tychy długo czekali na przełamanie swojej drużyny, ale było warto. Podopieczni Jurija Szatałowa w środowy wieczór pokonali dość niespodziewanie Zagłębie Sosnowiec (3:0) i dzięki temu zmniejszyli swoją stratę do bezpiecznych lokat w tabeli I ligi.
Jurij Szatałow odniósł pierwszą wygraną w roli trenera GKS-u Tychy (foto: Ł.Skwiot)
GKS przez wiele tygodni nie potrafił odnieść zwycięstwa i po serii kolejnych porażek osunął się do strefy spadkowej. Starcie z Zagłębiem było już ostatnią szansą dla tyszan na podreperowanie swojego dorobku punktowego i ku uciesze Szatałowa, ta sztuka się udała. – Mamy powody do zadowolenia. Nasza gra w końcu wyglądała dobrze, a jakby tego było mało odnieśliśmy wygraną – powiedział trener.
– Udało się nam wywalczyć trzy punkty przed własnymi kibicami, a to najważniejsze – kontynuował. – Przed nami jednak bardzo dużo pracy, by móc walczyć o utrzymanie w lidze.
Szatałow uważa, że jego piłkarze stanęli na wysokości zadania, mimo tego, iż przez ostatnie pół godziny praktycznie słaniali się na nogach. – Od około 65 minuty graliśmy już na oparach. Siły opuściły moich zawodników, ale dzięki dyscyplinie taktycznej udało nam się dowieźć korzystny wynik do samego końca – stwierdził.
GKS ma aktualnie siedemnaście punktów na swoim koncie i plasuje się na przedostatnim miejscu w tabeli. Strata drużyny do bezpiecznej strefy wynosi zaledwie trzy „oczka”.
Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu
Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.