Gdy po 25. minutach meczu Ruch prowadził z Podbeskidziem 2:0, mało kto przypuszczał że „Górale” odrobią straty. Ci zdołali jednak doprowadzić do remisu, kompletnie zaskakując chorzowian.
– Jak czujesz się słabszy, to tracąc punkty aż tak nie cierpisz, a poniedziałkowy remis strasznie nas boli. Nie ukrywam, że jesteśmy bardzo rozczarowani. Każdy z nas był już przekonany, że ten mecz skończy się wyżej dla nas. Taka jest jednak piłka – niesprawiedliwa. Nie zawsze lepszy wygrywa i księguje punkty. Na pewno ten remis i tylko „oczko” nie spełnia naszych marzeń – powiedział po zakończeniu spotkania jeden z graczy chorzowskiego Ruchu – Wojciech Grzyb.
W podobnym nastroju był po meczu inny piłkarz drużyny z Cichej, Łukasz Janoszka: – Moja pierwsza bramka w lidze w tym sezonie mnie nie cieszy, bowiem liczyło się w tym meczu tylko zwycięstwo i trzy punkty. Być może byliśmy przy dwubramkowym prowadzeniu za spokojni? Ale przecież w przerwie uczulaliśmy się na to i na stałe fragmenty gości. Niestety nie uniknęliśmy błędów, za łatwo straciliśmy bramki.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.