Początek sezonu ligowego w Polsce przyniósł kibicom zarówno wiele emocji, jak i nowych twarzy dodających lidze kolorytu. Ton rozgrywkom nadają nie tylko doświadczeni Ljuboja, Saganowski czy Mila, ale przede wszystkim młodzi piłkarze.
Serce rośnie, gdy ogląda się popisy młodych zawodników Czarnych Koszul. Podczas ostatniego spotkania przy Konwiktorskiej lider z Łodzi został doszczętnie rozmontowany przez młodych Teodorczyka i Wszołka. Ten pierwszy przeszedł sam siebie – zdobył gola i zaliczył znakomitą asystę przy bramce drugiego. Jeśli Waldemar Fornalik pójdzie swoją drogą, kto wie, czy na mecze z Anglią nie powoła ofensywnego duetu Polonii!
– Kadra? Każdy piłkarz o tym marzy. Ja mogę tylko swoją dobrą grą pokazać selekcjonerowi, że zasługuję na powołanie – mówi skromnie na łamach Faktu „Teo”.
– Nasz trener często powtarza, że tylko poprzez ciężką pracę można do czegoś dojść. Ja ostro trenuję i chyba widać efekty. Cała drużyna prezentuje się zresztą bardzo dobrze. Musimy jeszcze nadrobić zaległości z okresu przygotowawczego, ale nie jest tak, że czujemy się słabo fizycznie. Poza tym w kryzysowych momentach bardzo pomagają nam kibice – tłumaczy Teodorczyk.
Znakomicie na początku sezonu prezentuje się także Arkadiusz Milik. Młodzieniec urodzony w 1994 roku w niedzielę spisał się znakomicie w meczu przeciwko Śląskowi Wrocław. Piłkarz Górnika jak dziecko ograł doświadczonego stopera mistrzów Polski i pewnie wpakował piłkę do siatki. Jeśli Milik będzie wciąż szedł w tę stronę, w którą idzie, również w najbliższym czasie będzie mógł spodziewać się powołania!
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.