Dość nieoczekiwanie Polonia Warszawa, mimo skróconego okresu przygotowawczego spisuje się znakomicie. – Nie boimy się nikogo. Pokonanie Wisły było przełomem, dodało nam wiatru w żagle – mówi Łukasz Teodorczyk, jeden z najlepszych piłkarzy Czarnych Koszul.
Polonia w letniej przerwie targana była wieloma problemami. Odchodził Wojciechowski, przychodził Król, zamykano klub, otwierano. Nikt nie wiedział, o co w tym wszystkim chodzi. Jak więc piłkarze dokonali niemożliwego i tak dobrze przygotowali się do sezonu?
– Trenowaliśmy na 150 procent, nadrabialiśmy stracony czas, ale z głową, żeby nie przedobrzyć. Może w pierwszym meczu jeszcze brakowało sił i łapały nas skurcze, ale dzięki determinacji zniwelowaliśmy te braki – mówi ma łamach Super Expressu Teodorczyk.
Mówi się, że piłkarze Polonii w końcu zaczęli dobrze grać w piłkę, bo nie czują już na plecach oddechu zawsze krytycznego Józefa Wojciechowskiego.
– Nikt tego głośno nie mówił, ale wydaje mi się, że czegoś w tej relacji brakowało. Wiadomo, jaki prezes był, ale na szczęście teraz możemy już spokojnie grać w piłkę. Dobrze, że nie było przeprowadzki do Katowic, bo to chyba nikomu nie byłoby na rękę – dodaje Teodorczyk.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.