To jest jeden z tych dni, na który polski kibic czeka co roku. Mistrz kraju przystępuje do decydującej rundy w walce o upragnioną Champions League, która od 20 lat jest dla klubów z nad Wisły niedostępna. W tym roku ma być inaczej!
Jeśli nie teraz, to chyba już nigdy – taka opinia krąży w całym polskim środowisku futbolu po losowaniu IV rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Warszawska Legia nie dość, że była rozstawiona, to trafiła na teoretycznie najsłabszego rywala z całej stawki drużyn nierozstawionych. Lepszy scenariusz naprawdę trudno sobie wyobrazić.
Mistrzowie Polski jednak w obecnym sezonie nie zachwycają. Grają słabo, bez pomysłu, a przede wszystkim nie wygrywają. Legia męczy się w każdym kolejnym spotkaniu, a wpadki z Górnikami z Zabrza i z Łęcznej nie powinny się przydarzyć zespołowi, którego aspiracje sięgają do fazy grupowej Champions League. I to niezależnie w jakim składzie by wyszedł – takie mecze po prostu trzeba wygrywać.
Zawodnicy i trener jednak powtarzali jak mantrę, że priorytetem dla nich jest środowe starcie z Dundalk. To właśnie na Aviva Stadium stołeczna ekipa ma postawić pierwszy, gigantyczny krok w stronę upragnionej LM. Co to oznacza? Przede wszystkim warszawianie nie mogą przegrać tego spotkania. Oczywiście, najlepiej byłoby, żeby do stolicy wrócili ze zwycięstwem i to kilkubramkowym, ale z pewnością w klubie nie pogardziliby nawet bramkowym remisem.
Na kim BesnikHasi może opierać nadzieje na awans? Oczywiście, najważniejszym punktem zespołu w defensywie jest Michał Pazdan. Drużyna z nim w składzie w obecnym sezonie straciła tylko jednego gola! Reprezentant Polski daje olbrzymią pewność siebie innym obrońcom i to on dowodzi całą linią defensywną mistrzów Polski.
Zresztą Pazdan ma już doświadczenie w grze przeciwko Irlandczykom. Selekcjoner Adam Nawałka wystawił go w rewanżowym meczu biało-czerwonych w eliminacjach Euro 2016. Spotkanie tamto zakończyło się wynikiem 2:1 dla Polaków, więc mamy nadzieję, że i tym razem okaże się szczęśliwy dla polskiej drużyny. Skoro wtedy udało mu się zatrzymać Shane’a Longa to czemu podobnie miałoby nie być w przypadku Davida McMillana, który okazał się katem BATE Borysów, strzelając dwa gole?
W ofensywie oczywiście legioniści liczą na niezawodnego Nemanję Nikolicia. Reprezentant Węgier znakomicie w tym sezonie – w przeciwieństwie do poprzedniego – odnajduje się w europejskich rozgrywkach. To on strzelił na razie wszystkie gole dla Legii w eliminacjach Ligi Mistrzów i w dużej mierze dzięki niemu warszawianie są w IV rundzie. Oby tylko podczas dzisiejszego meczu nie był myślami przy transferze do Hull City…
Nikolić potrzebuje jednak wsparcia. W poprzednich rozgrywkach znakomicie układała się jego współpraca z Aleksandarem Prijoviciem. Obaj napastnicy szukali się wzajemnie, asystowali, strzelali gole i przesądzali o triumfach Legii. Czy podobnie będzie również dzisiaj? A może zamiast węgiersko-szwajcarskiego duetu błyśnie ktoś zupełnie inny? Może Steven Langil? Thibault Moulin? A może Michał Kucharczyk?
Według bukmacherów faworytem meczu oraz awansu do fazy grupowej jest ekipa Hasiego. Początek spotkania dzisiaj o godzinie 20:45! Legio, nie zmarnuj tego! Napisz kolejną piękną kartę historii w tym fantastycznym dla polskiego futbolu 2016 roku!
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.