Niemiecki snajper już od pewnego czasu był mocno łączony z Liverpoolem. Jak się jednak okazuje, angielski klub może nie posiadać budżetu, aby zamknąć transakcję sprowadzenia Wernera.
Co dalej z Timo Wernerem? (foto: Reuters)
Nie da się ukryć i w żaden sposób podważyć tezy, że Timo Werner to jeden z najlepszych, niemieckich zawodników. W aktualnym sezonie zawodnik RB Lipsk ma już na koncie 30 goli na wszystkich frontach, w tym 24 w samej Bundeslidze. Wiadome było, że z czasem drużyna Lipska będzie dla niego za mała i rozpocznie poszukiwania nowego, znacznie większego pracodawcy.
Jakiś czas temu łączono go z Bayernem Monachium, jednak w tym momencie bawarski kierunek wydaje się być mało prawdopodobny. Faworytem do transferu Wernera okazał się Liverpool, gdzie za sprowadzenie zawodnika miał być odpowiedzialny sam Jurgen Klopp. Szkoleniowiec jest olbrzymim fanem umiejętności swojego młodszego rodaka i za wszelką cenę chce, aby ten dołączył do jego szeregów na Anfield. Okazuje się jednak, że ta „cena” może okazać się zaporowa dla angielskiego klubu.
Według „The Mirror” Liverpool w czasie kryzysu ma bardzo uszczuplone finanse i będzie w stanie wyłożyć na stół maksymalnie 35 milionów euro. To zdecydowanie za mało, aby przekonać działaczy spod szyldu Red Bulla. Tym bardziej, że Werner ma wpisaną w kontrakt klauzulę na poziomie około 60 milionów euro. Patrząc na realia rynku transferowego sprzed pandemii, taka cena za klasowego zawodnika wydaje się być promocją. Niestety teraz nawet 60 milionów może stanowić problem dla największych klubów.
Jeśli Liverpoolowi nie uda się zamknąć transakcji i porzuci plany transferu Wernera, ten najprawdopodobniej pozostanie na kolejny sezon w Lipsku. Jego kontrakt z klubem jest ważny do 2023 roku. Sytuacja może się jednak zmienić, gdy do gry wkroczy inny potentat z europejskiej stawki.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.