Gdy Kamil Kosowski podpisywał kontrakt z PGE GKS Bełchatów, włodarze i kibice Brunatnych zacierali ręce. Dziś Kosowskiego w drużynie GKS-u już prawie nikt nie chce – czytamy w poniedziałkowym „Przeglądzie Sportowym”.
W sobotę bełchatowianie w kompromitującym stylu przegrali z Polonią Warszawa 0:5 (0:3). Katastrofalnie grała cała drużyna, ale postawa – zwłaszcza w obronie – Kamila Kosowskiego wołała o pomstę do nieba. Były reprezentant Polski, bynajmniej nie z powodu kontuzji, został zmieniony jeszcze przed przerwą. Nie brakuje opinii, że przeszedł obok meczu i nie dostanie już kolejnej szansy na występ.
– Na pewno nie chciałem go upokorzyć. Zmiana była przygotowana już w 30. minucie. Musiałem zareagować – mówi Jan Złomańczuk, trener PGE GKS.
Kibice poszli o krok dalej i nie przebierali w słowach. Na nieoficjalnej stronie klubu domagają się usunięcia Kosowskiego z drużyny. Takie rozwiązanie wydaje się być bardzo realne. Przez władze klubu Kamil Kosowski jest uznawany za tego, który nakłonił kilku zawodników, by ci poskarżyli się na GKS do PZPN za brak terminowych wypłat.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.