Jeszcze tylko baraże, finał Pucharu Niemiec i sezon ogórkowy za Odrą nabierze mocy. Dosłownie i w przenośni. Część piłkarzy uda się na wakacje, inni walczyć będą o trofea w meczach reprezentacji, także na polskich boiskach. Ale dla osób odpowiedzialnych za prowadzenie i organizację klubów zaczyna się właśnie najgorętszy okres. Telefony i komputery będą się grzać do czerwoności. Transfery, korekta prowadzonej strategii, sprawy budżetowe, dogrywanie szczegółów związanych z wakacyjnymi zgrupowaniami i multum spraw bieżących zapełniać będzie klubowe agendy.
Każdy klub ma do odrobienia letnie „zadania domowe”. To właśnie teraz będzie wylewany fundament pod cały najbliższy sezon. I nie można się pomylić. Złe decyzje będą bowiem niczym bomba z opóźnionym i ukrytym zapłonem, która wybuchnie w najmniej spodziewanym momencie.
Jakie są najpilniejsze potrzeby do załatwienia w okresie wakacyjnym w poszczególnych klubach? W pierwszym rzucie przyjrzyjmy się uważnie tym, którzy będą jesienią reprezentować Bundesligę na europejskich boiskach.
Bayern Monachium
Znaleźć dyrektora sportowego
Poszukać backupu dla Lewandowskiego
Usystematyzować pozycje poszczególnych piłkarzy
Dyrektor sportowy w Bayernie to specyficzna funkcja. To w polskim ujęciu bardziej kierownik drużyny niż menedżer. To ktoś, kto ma być łącznikiem między piłkarzami a szefostwem klubu, trzymać całe towarzystwo w ryzach. Pogłaskać kiedy trzeba i ryknąć kiedy to konieczne. Ma kontrolować szeroko rozumianą politykę medialną wokół drużyny. Sammer nadawał się do tej roli idealnie, bo leżała ona w jego naturze, z kolei Lahm i Eberl, z którymi rozmawiano, mieli inne oczekiwania odnośnie tej posady. O tym, że osoba taka jest Bayernowi potrzebna, świadczy chociażby niespójny przekaz medialny z ostatnich tygodni. A to Boateng miał być niezadowolony z roli w zespole i zastanawiał się rzekomo nad odejściem, a to Kimmichowi imputowano chęć opuszczenia klubu i powrót do Lipska. Nie było nikogo, kto uspokoiłby nastroje, powodziłby trochę media za nos i wyciszyłby niezadowolonych.
W sprawach kadrowych najważniejszą rzeczą będzie chyba znalezienie kogoś, kto odciążyłby w razie konieczności Lewandowskiego, a jednocześnie mógłby też grać na innej pozycji. Idealnie skrojony pod bieżące potrzeby Bayernu wydaje się być Alexis Sanchez z Arsenalu, którego transfer do Monachium wydaje się bardziej niż prawdopodobny. Po pierwsze, nakłania go do tego przyjaciel Arturo Vidal, a po drugie Uli Hoeness dał ostatnio do zrozumienia, że aby wzmocnić kadrę Bayernu, trzeba sprowadzić do Bawarii prawdziwe „granaty” i „Bayern jest gotowy zrobić coś, czego jeszcze do tej pory nigdy nie zrobił”, czytaj – jest w stanie pobić swój rekord transferowy. Prasa spekuluje, że za trzyletni pakiet związany z Chilijczykiem, Bayern jest gotów wyłożyć około 100 milionów euro (60 mln odstępnego plus 13 dla Sancheza za każdy sezon gry). Potężne pieniądze.
Trzecia sprawa to konieczność odpowiedniego poustawiania piłkarzy na boisku. Zakończenie karier przez Lahma i Xabiego Alonso oraz transfer Sebastiana Rudego, wymusza na Ancelottiim poukładanie klocków na nowo. Czy Javi Martinez nadal będzie środkowym obrońcą, czy zostanie przesunięty wyżej? A może Włoch spełni marzenia Alaby o grze w środku pola? Kto będzie prawym obrońcą – Kimmich czy jednak Rudy? Gdzie wreszcie jest optymalne miejsce na boisku dla Muellera? Działaj Carlo.
RB Lipsk
Poszerzyć kadrę przed Ligą Mistrzów
Obronić stan posiadania
Wzmocnić obsadę bramki
Lipsk nie ma wielu trosk. RB osiągnęło wynik ponad oczekiwania, sięgając po drugie miejsce w lidze i już w pierwszym sezonie kwalifikując się do fazy grupowej Ligi Mistrzów. To z kolei nakłada na klub obowiązek poszerzenia kadry. Marcel Halstenberg na lewej stronie defensywy nie ma właściwie żadnego rywala do składu, w środku pola, po odejściu Raniego Khediry, zostanie ledwie 4 zawodników, choć Dominik Kaiser też już chyba doszedł do kresu swoich możliwości, a i skrzydła – choć mocne – to niezbyt bogato obsadzone, zwłaszcza lewe. Tym ważniejsze będzie utrzymanie obecnego szkieletu, czyli zatrzymanie na kolejny sezon Emila Forsberga czy Naby’ego Keity.
Jakościowo pierwsza jedenastka wygląda co najmniej dobrze, jeśli jednak trzeba by wskazać miejsce wymagające korekty, na pewno należałoby się na dłużej zatrzymać przy pozycji bramkarza. Peter Gulacsi to nie jest ligowa czołówka wśród bramkarzy w Bundeslidze, a co dopiero mówić o rywalizacji w Europie. Tu na pewno przydałby się Lipskowi ktoś lepszy.
Borussia Dortmund
Kto trenerem?
Co z Aubameyangiem?
Zerwać z łatką FC Hollywood
Chyba nikt już nie ma wątpliwości, że misja Thomasa Tuchela w Dortmundzie dobiegnie końca tuż po zakończeniu finału Pucharu Niemiec. W obliczu wydarzeń ostatnich tygodni, absolutnie niemożliwe wydaje się, by Watzke i Tuchel kontynuowali współpracę przez kolejny sezon. W Dortmundzie nie kryją się nawet z poszukiwaniami nowego trenera i wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że zostanie nim Lucien Favre. Szwajcar to trener tyleż doskonały co ekscentryczny. Jeśli Watzke liczy, że będzie on łatwiejszy we współpracy niż Tuchel, może się przeliczyć. W Niemczech bowiem wszyscy pamiętają jego perypetie z okresu prowadzenia berlińskiej Herthy, kiedy to Dieter Hoeness kilka razy zawracał go z lotniska, a także rejteradę z Gladbach. Favre uchodzi za człowieka stroniącego od medialnego zgiełku. Hertha, Gladbach i Nicea to kluby niszowe w porównaniu do Dortmundu. Pytanie zatem, jak poradzi sobie z presją oczekiwań w BVB i z ciągłym byciem pod ostrzałem mediów. Bo teatrzyku w Dortmundzie zdecydowanie już wystarczy. W sprawach kadrowych kluczowe wydaje się być to, co stanie się z Pierrem-Emerickiem Aubameyangiem. „Bild” napisał, że Gabończyk na 95 procent opuści latem Dortmund i przeniesie się do Paryża. Dortmund będzie zmuszony do poszukania równowartościowego zastępcy. Nie będzie to łatwe, bo rynek wcale nie oferuje wielu opcji. Borussia będzie miała sporo pieniędzy do wydania, ale w tej kwestii nie wolno jej popełnić błędu. To musi być strzał w dziesiątkę.
TSG Hoffenheim
Jak zastąpić Rudego i Süle?
Jak podzielić kompetencje między Rosenem i Flickiem?
Precyzyjnie nakreślić plan przygotowań do sezonu
Przed Nagelsmannem i jego żołnierzami wielki, ale i bardzo trudny sezon. Po raz pierwszy Hoffenheim doświadczy pucharów i musi się do tej kampanii solidnie przygotować. Obciążenie wynikające z gry na czterech frontach, kwalifikacje do Ligi Mistrzów wymagające, by już u progu sezonu drużyna była w optymalnej dyspozycji i zastąpienie dwóch liderów, to ogromne wyzwania i o powtórzenie wyniku z zakończonego właśnie sezonu będzie niezmiernie trudno.
Tym trudniej, że kadra straciła dwa filary. Zarówno Niklas Süle jak i Sebastian Rudy rozgrywali fantastyczny sezon i dobre wyniki TSG są w dużej mierze pochodną ich świetnej dyspozycji. Znalezienie piłkarzy, którzy będą w stanie wskoczyć w ich buty, będzie trudne. Pisze się w Niemczech, że następcą Süle może zostać Matthias Ginter z Borussii Dortmund, ale to chyba nie jest ta sama półka. Jeszcze większym problemem może się okazać zastąpienie Rudego, który nie tylko doskonale ubezpieczał plecy ofensywnie grających Kerema Demirbaya i Nadiema Amiriego, ale sam też angażował się w rozdzielanie piłek. Ale to już zadanie dla Aleksandra Rosena – dyrektora sportowego klubu, któremu warto jednak zaufać, bo poprzednie letnie okienko miał wręcz genialne. Pytanie tylko, czy nadal będzie miał taką swobodę działania jak dotychczas, bo Dietmar Hopp postanowił zatrudnić w klubie Hansiego Flicka, byłego dyrektora sportowego reprezentacji Niemiec, który w TSG będzie pełnił rolę dyrektora zarządzającego. Trudno jeszcze powiedzieć, czym się będzie zajmować, ważne jednak, by w klubie klarownie zdefiniowano podział kompetencji między Rosenem a Flickiem. Byłoby fatalnie, gdyby obaj wchodzili sobie w paradę.
FC Köln
Zatrzymać Modeste’a lub znaleźć adekwatnego zastępcę
Wzmocnić punktowo kadrę
Nie zlekceważyć Ligi Europy
Kolonia wraca do Europy po 25 latach posuchy. Wygrana z Mainz i bezpośrednia kwalifikacja do fazy grupowej Ligi Europy wywołała potężny entuzjazm wśród kibiców Kozłów. Warto było zaryzykować i zablokować zimowy transfer Modeste’a do Chin za potężne pieniądze. Francuz bowiem wcale nie stracił na wartości i nadal można go sprzedać za wielkie pieniądze. Pytanie tylko, czy warto, bo Tony doskonale wkomponował się w zespół i świetnie się w nim czuje. Jego wyważone wypowiedzi wskazują na to, że nie ma zamiaru wymuszać transferu. Może warto zatem zatrzymać go choćby jeszcze przez jeden sezon i poszukać w międzyczasie następcy? Może się nim okazać Jhon Cordoba z Mainz, za którego Kolonia jest podobno w stanie zapłacić 8 milionów euro i to bez względu na to, czy Modeste zostanie w klubie. Tak czy inaczej, znalezienie na rynku snajpera, który zagwarantowałby Kozłom 25 goli w sezonie (niechby nawet 20), jest piekielnie trudnym, a nade wszystko bardzo kosztownym zadaniem.
W każdym razie kadrę na Europę trzeba odpowiednio wzmocnić. Niekoniecznie poszerzyć, bo zawodników w kadrze Kozłów naprawdę nie brakuje, ale przydałoby się pójść w jakość, a nie w ilość i pozyskać ze 2-3 zawodników do pierwszej jedenastki. Myślę tu przede wszystkim o kreatywnym środkowym pomocniku, który mógłby grywać także na pozycji numer 10, o kimś na lewe skrzydło do rywalizacji z Leonardo Bittencourtem, a także o solidnym środkowym obrońcy, tym bardziej że klub opuszcza jednak Neven Subotić. Trzeba to zrobić, by nie zdławić euforii wśród fanów i powalczyć w Europie o możliwie jak najlepszy wynik, a to jest niezbędne, by klub pożegnał się z wizerunkiem szaraka i zrobił kolejny krok naprzód w rozwoju.
Hertha Berlin
Poszerzyć i wzmocnić kadrę
Popracować nad stylem i elastycznością taktyczną
Nie zlekceważyć Ligi Europy
Berlińczycy na oparach dojechali do pucharów. Gdyby sezon potrwał 2-3 kolejki dłużej, pewnie wypadliby z premiowanych miejsc, bo z każdym kolejnym meczem grali coraz słabiej. Coraz mocniej, w skutek fali kontuzji, wychodziły na wierzch braki kadrowe. I to też sygnał dla dyrektora sportowego Herthy Michaela Preetza, że właściwie każda formacja wymaga dozbrojenia, bo juniorami z roczników 98 i 99, nawet jeśli są oni bardzo zdolni, świata się nie zawojuje. Przydałby się zatem backup dla Plattenhardta na lewej stronie defensywy, a także trochę więcej jakości na skrzydłach. Póki co pozyskano na bok Matthew Leckiego z Ingolstadt, piłkarza bardzo szybkiego, ale takiego, który nawet w słabym klubie z miasta Audi nie był wiodącym zawodnikiem. Trudno zatem uznać go za wzmocnienie drużyny walczącej w europejskich pucharach. Najświeższe informacje mówią też o tym, że Hertha chciałaby pozyskać Andrego Hahna z Gladbach. To kolejny szybkonogi napastnik, co pokazuje, że Dardai szuka rozwiązań, by poprawić grę z kontry, która mocno kulała w minionych rozgrywkach.
Nie tylko jednak Preetz powinien przyłożyć się do zadań. Dardai także. Od strony taktycznej Hertha jest jedną z najbardziej nudnych drużyn w całej lidze. Jako jedni z nielicznych w lidze, berlińczycy grają najczęściej w archaicznym systemie 4-2- 3-1, z dwoma klasycznymi defensywnymi pomocnikami. Ponieważ Hertha w pierwszej linii skupia się na przeszkadzaniu rywalowi, ciężko oglądało się w minionym sezonie jej mecze. Być może właśnie brak tej elastyczności wpędził ją w kłopoty pod koniec sezonu? Być może właśnie przez to gra Starej Damy jest tak mdła? Może warto latem nieco poeksperymentować i spróbować zaskoczyć ligowych rywali?
Tak czy inaczej Liga Europy będzie w tym roku dla Herthy o wiele ważniejsza. Rok temu ekipa ze stolicy chciała ją wziąć niejako z marszu, nie czyniąc żadnych specjalnych przygotowań pod dwumecz z duńskim Broendby IF. Teraz takiego błędu popełnić już nie można. Bo Hertha potrzebuje Europy, by wyrwać się z marazmu i przekonać wybrednych berlińczyków, że warto odwiedzać Olympiastadion nie tylko przy okazji meczów z Bayernem i Borussią Dortmund.
Bayern zdecydował ws. Harry’ego Kane’a. Rozmowy już trwają
Włodarze Bayernu Monachium są niezwykle zadowoleni ze współpracy z Harry’m Kane’em. Jego aktualny kontrakt wygasa za półtora roku, ale Bawarczycy już teraz chcą zapewnić sobie usługi Anglika na kolejne lata.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.