TOP 110 – Klasyfikujemy najlepszych europejskich piłkarzy 2016 roku
W naszym dorocznym podsumowaniu znalazło się szesnastu Hiszpanów oraz po piętnastu Niemców i Francuzów. Nie ma w tym przypadku, bo te trzy nacje przodują w produkcji wybitnych zawodników, a potem umieją ich promować. Natomiast najwięcej wyróżnionych graczy występuje w lidze angielskiej i nie może to dziwić mimo braku triumfów tamtejszych klubów w międzynarodowych pucharach.
W naszym rankingu nie mogło zabraknąć miejsca dla Garetha Bale’a
Dominacja hiszpańska znajduje odbicie w najlepszej jedenastce Europy: aż sześciu jej przedstawicieli gra na co dzień na Półwyspie Iberyjskim. Jest też trzech Portugalczyków: tych, którzy mistrzostwo Europy połączyli z bardzo dobrą grą w klubach.
Szokuje obecność w całym zestawieniu tylko jednego Holendra – to negatywny rekord. Ale kto jeszcze z przedstawicieli tej nacji, poza Arjenem Robbenen, należy dziś do elity? Na tle Pomarańczowych na potęgę wyrasta Polska, która ma w zestawieniu czterech przedstawicieli i jest to minimalna liczba; zapewne znajdą się Czytelnicy, którzy oprócz Łukasza Piszczka, Kamila Glika, Grzegorza Krychowiaka i Roberta Lewandowskiego umieściliby jeszcze Łukasza Fabiańskiego, Michała Pazdana i Kamila Grosickiego. U nas są oni „blisko listy”.
BRAMKARZE
To był świetny rok Llorisa, zdecydowanie najlepszy w jego karierze. Może dziwić, że umieszczamy go na pierwszym miejscu, ale doprawdy bronił wybornie od początku do końca roku. Spośród golkiperów z europejskiej czołówki miał zdecydowanie najwięcej pracy; może dlatego go tak bardzo doceniamy, że musiał regularnie fruwać między słupkami? Bez niego nie byłoby wicemistrzostwa Anglii dla Tottenhamu, ani dla Francji na Euro. Pozostaje pytanie, czy mógł obronić uderzenie Edera w finale ME – gdyby to zrobił, chyba nikt nie zakwestionowałby jego prymatu. Neuer jak zwykle był świetny w grze nogami i wyciągał nieprawdopodobne piłki, ale też czasami przysypiał. Buffon jakoś nie chce się skończyć; choć inni bramkarze w jego wieku nie mają już refleksu ani sprawności, on wciąż przypomina młodzieniaszka.
Oblak w rankingu za pierwsze półrocze byłby z całą pewnością numerem jeden, bo w bramce Atletico wyczyniał cuda. Gorszy okres zaczął się od… dodatkowej serii rzutów karnych w finale Ligi Mistrzów. Nie odbił żadnego strzału graczy Realu, w zasadzie ani razu dobrze się nie rzucił. A jesienią już bronił tylko to, co obroniłby każdy, ani razu nie uratował swemu zespołowi punktów, co od razu znalazło odbicie w miejscu Los Colchoneros w tabeli. Rui Patricio wskoczył do naszego rankingu na wysoką pozycję dzięki jednemu spotkaniu, ale był to finał ME, więc czapki z głów, że właśnie owego dnia rozegrał mecz życia. De Gea z kolei zaliczył fatalne Euro, które kładzie się cieniem na kolejnym znakomitym w klubowym futbolu roku. Cech rzadko bronił spektakularnie, ale za to zawsze równo, trudno sobie przypomnieć by coś Kanonierom zawalił. Courtois zaliczył średnią wiosnę i Euro, za to wspaniale spisywał się jesienią. Ale wciąż z roku na rok przekładamy jego koronację na europejskiego bramkarza numer jeden. Subasić wykreował się jesienią na czołowego fachowca kontynentu, pora przestać go nie doceniać i umieszczać w drugim szeregu. Handanović to w Serie A postać już legendarna, szkoda tylko, że ile fenomenalnych interwencji by nie zaliczył, jego Inter i tak pozostaje w ciemnej… jaskini.
(…)
SKRZYDŁOWI
Wyższość Cristiano Ronaldo na Balem nie jest wcale oczywista. Po stronie Cristiano są dwa genialne, okraszone hat-trickami, mecze w Realu: 3:0 z Wolfsburgiem wiosną i 3:0 z Atletico jesienią oraz trzy ważne gole strzelone na Euro: dwa Węgrom i jeden Walii. Łupy bramkowe w potyczkach z takimi rywalami jak Andora czy Alaves ważą znacznie mniej. Natomiast Bale po pierwsze fenomenalnie grał przez cały francuski turniej, aż do starcia półfinałowego, a po drugie w decydujących bojach Realu w Lidze Mistrzów to on, a nie Cristiano, wiódł prym. Szóste miejsce Walijczyka w plebiscycie „France Football” wobec pierwszego Cristiano jest jakimś nieporozumieniem: powinien być najdalej… drugi. Niech więc będzie, że dajemy prymat Portugalczykowi: choć przekrojowo miewał lepsze lata. W końcu wygrał wszystko co najważniejsze. Trzeci jest Carrasco, wielkie odkrycie minionego roku. Diego Simeone zmienił go z harcownika w lidera gry ofensywnej, Belg strzelał mu gole w arcyważnych momentach i pracował w defensywie.
Hazard miał na Euro przebłyski wielkiej gry, a jesienią rządził w Chelsea, będąc chyba znów najlepszym zawodnikiem Premier League. Payet w futbolu klubowym się nie liczy, co nie przeszkadza mu wieść prym w reprezentacji Francji. Po tym, co pokazał na Euro, piąte miejsce to minimum. Candreva to pociąg, który nie zatrzymuje się na żadnych stacjach, tylko mknie nieustannie, to telefon, którego nie trzeba ładować. Dzięki pracy i uporowi dotarł bardzo wysoko w futbolu. Vitolo został dla reprezentacji odkryty dopiero przez Julena Lopeteguiego. Szkoda, że Vicente del Bosque jakoś się do niego nie przekonał. Jesienią był najlepszym zawodnikiem La Roji, a przez cały rok ciągnął Sevillę. Perisić jest gwiazdą numer jeden Interu, a na Euro był najlepszym z Chorwatów, kandydował do jedenastki turnieju. Mertens w końcu w pełni rozwinął swój talent, jesienią grał momentami jak natchniony, już nie wikłając się w setki dryblingów, lecz dążąc najkrótszą drogą do zdobywania bramek i asystowania kolegom. Sterling został wygładzony przez Guardiolę i szybko osiągnął pełną piłkarską dojrzałość, za rok pewnie będzie jeszcze wyżej. Podobnie Dembele, absolutne odkrycie roku w europejskim futbolu wśród zawodników, którzy nie mają jeszcze dwudziestki. Rowie dobrze radzi sobie jako playmaker jak i w roli skrzydłowego. Rashford jest trochę mniej wszechstronny, ale też już należy do elity. Nani na Euro zagrał chyba najlepszy futbol w swoim życiu, a jesienią robił co mógł w Valencii. Muellerowi miejsce w rankingu uratowały jesienne mecze w eliminacjach mistrzostw świata; gdyby nie dublety w potyczkach z Norwegią i Czechami nie byłoby go w dwudziestce, bo poza tym grał raczej przeciętnie. Koke też zatrzymał się w rozwoju. Nominujemy go za udaną wiosnę w Atletico, kiedy udzielał się jako boczny pomocnik, bo po przestawieniu do środka pola jesienią już szału nie było.
Robben i Reus to zawodnicy, którzy kiedy grali, robili to bardzo dobrze, ale częściej ich nie było niż byli. Hamulcem dla ich karier od lat jest wątłe zdrowie. Sissoko trafia do zestawienia wyłącznie za świetne Euro. To piłkarz bardzo konkretny, rzeczowy. Bonaventura z kolei nie pojechał na ME z powodu kontuzji, ale w Milanie przez cały rok grał futbol po prostu świetny: był aktywny, szukał gry, dobrze rozwiązywał wszystkie boiskowe zagadnienia. Vazquez pojechał na ME, a w klubie udanie zastępował Bale’a – jest to zawodnik wysokiej klasy, nie ma co do tego wątpliwości.
(…)
Leszek ORŁOWSKI
Całe zestawienie można znaleźć w nowym numerze tygodnika „Piłka Nożna”
Bezpardonowy faul w meczu Porto! Legenda brutalnie potraktowana przez rywala [WIDEO]
FC Porto pokonało Gil Vicente 3:0 w swoim ostatnim ligowym meczu. Jakub Kiwior i Jan Bednarek rozegrali pełne 90 minut, a Oskar Pietuszewski wszedł z ławki rezerwowych w 77. minucie. Kilka minut wcześniej Martin Fernandez wyleciał z boiska za brutalny faul na Thiago Silvie.
On wciąż to ma! N’Golo Kante z pięknym golem! [WIDEO]
Al-Ittihad pokonało Al-Okhdood 2:1 w Saudi Pro League. Drugiego gola dla zwycięzców zdobył N'Golo Kante, który popisał się świetnym strzałem z dystansu.
Jest przełom w sprawie Polaka! Transfer bliski finalizacji
Blisko sfinalizowania transferu jest kilkukrotny reprezentant Polski. Według najnowszych informacji przełamany został impas pomiędzy negocjującymi klubami.
Oficjalnie: Sebastian Szymański odchodzi z Fenerbahce
Sebastian Szymański oficjalnie poinformował o odejściu z Fenerbahce. Reprezentant Polski opublikował pożegnalny wpis w mediach społecznościowych, a według doniesień medialnych jego kolejnym kierunkiem może być francuska Ligue 1.