Zdecydowana większość polskich klubów przygotowuje się już do rundy wiosennej PKO Bank Polski Ekstraklasy w Turcji. My natomiast prezentujemy kolejną część podsumowania rundy jesiennej. Dzisiaj czas na ofensywnych pomocników.
Lider przymusowo pauzował przez kilka spotkań. Średnia not grubo powyżej trójki, sześć goli i sześć asyst mają swoją wymowę. Być może jednak mniejszą niż wrażenie artystyczne. Rafał Wolski, niezwykle przyzwoity już w poprzednim sezonie znaczonym czterema golami i ośmioma asystami, w tym jest jeszcze efektywniejszy i efektowniejszy. Właściwie był jednym z trzech piłkarzy w polskiej lidze, o którym często mówiono i pisano jako poszkodowanych decyzją Czesława Michniewicza nie dającą mu szans pokazania się w drużynie narodowej. Wielki talent, który już dojrzał piłkarsko i szczęśliwie omijają go ostatnio urazy.
Z Josue jest problem, ponieważ czasami na boisku nie potrafi zachować nerwów na wodzy. Obiektywnie – być może jest najlepszym piłkarzem w Polsce, trzeba więc docenić indywidualne umiejętności. Liczby jakie wykręcił jesienią nie są porywające, ale trzeba darzyć je respektem. Zaliczył też aż 40 kluczowych podań (niespodzianka – liderem tej klasyfikacji jest Łukasz Łakomy z Zagłębia), miał 34 celne dośrodkowania (więcej tylko Erik Janża z Górnika), a ozdobą rundy był występ Josue przeciwko Jagiellonii.
Trzecie i czwarte miejsce mieli zajmować uznani Hiszpanie – mianowicie niezniszczalny Jesus Imaz i lider Rakowa, Ivi Lopez. O ich klasie nie ma sensu się rozpisywać, liczby są widoczne. Tak miało być, a jednak w ostatniej chwili doszliśmy do wniosku, że szanując rolę jaką w Rakowie odgrywa Lopez, trzeba docenić kogoś innego. Otóż bardzo ciekawy jest przypadek Bartosza Nowaka. Zaczął sezon jeszcze w Zabrzu, szybko jednak przeszedł do Rakowa, gdzie nie zniknął, ale w jeszcze lepszym towarzystwie zaczął mocniej błyszczeć. Słabsze niż zwykle liczby Lopeza to właśnie efekt pojawienia się Nowaka, który Hiszpana w kilku aspektach ewidentnie odciążył.
Klasa Lukasa Podolskiego wciąż pozostaje bezsporna. Do siatki trafiał rzadko (inna rzecz, że jak już, to robił w stylu stadiony świata), natomiast wciąż jest nieoceniony pod względem kreowanych sytuacji oraz asyst. Poldi już nic nie musi udowadniać, dlatego potrafi oddać nawet prawo egzekwowania jedenastki młodemu Szymonowi Włodarczykowi, byle podreperować pewność siebie 19-latka.
Spory wpływ na wyniki Stali i Cracovii mieli odpowiednio Maciej Domański i Michał Rakoczy (ostatecznie nie zmieścił się w notowaniu), ale nie aż taki, jak Bartłomiej Pawłowski na rezultaty Widzewa. Doświadczony pomocnik oddaje najwięcej strzałów w ekipie beniaminka (37, co drugi celny), jego mocną bronią są uderzenia zza pola karnego. Wspólnie z Jordim Sanchezem pozostaje najlepszym strzelcem Widzewa.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.