Powoli zbliżamy się ku końcowi przedstawienia klasyfikacji najlepszych ligowców 2019-20. Tym razem prezentujemy najlepszych ofensywnych pomocników.
Kogo brakuje na liście w porównaniu z jesienią? Michała Nalepy, Srdana Spiridonovicia i Darko Jevticia – tego ostatniego najbardziej. Gdyby jednak nie odszedł z Lecha, do Poznania nie zawitałby Ramirez, a wygląda na to, że na tej roszadzie Kolejorz ani finansowo, ani sportowo nie stracił. Kupił Hiszpana za pół miliona euro, Jevticia sprzedał do Rubina za 600 tys.
Ramireza i Felixa łączy tylko to, że są Hiszpanami. Dzieli właściwie wszystko, bo to inni gracze. Ramirez sporo strzela, ale i kreuje. Zaliczył double-double, kompletując po dziesięć bramek i asyst, oczywiście zbieranych zarówno w Lechu, jak i ŁKS. Operuje na pozycji numer 10, ale również chętnie się cofa, by rozprowadzić akcję z głębi.
Felix choć nie jest napastnikiem, to jednak zdecydowanie bardziej pasuje mu rola egzekutora. Sami piłkarze Ekstraklasy wybrali go najlepszym piłkarzem sezonu, a trzeba zakładać, że znają się na rzeczy.
Za plecami tej dwójki dwóch playmakerów o podobnym stylu. Gwilia jest nieco rzucany po pozycjach w Legii, ale rozegrał bardzo dobry sezon. Spisywał się na pewno jeszcze lepiej niż w Górniku. Był jednym z kluczowych graczy w mistrzowskim sezonie Legii, przyćmił Luquinhasa, który ewidentnie zyskuje grając w środku pola (tam w Legii jest bardzo ciasno), niż na skrzydle. Choć summa summarum tam mimo wszystko występuje częściej – bardziej podoba nam się jako of-pom, stąd jego obecność w tym właśnie miejscu.
Z kolei Starzyński, choć pozornie mało dynamiczny, należy do najwięcej biegających graczy Zagłębia, a liczby – tradycyjnie – miał bardzo dobre. Pich poniżej pewnego poziomu właściwie nigdy nie schodzi, natomiast ciekawym przypadkiem jest Van Amersfoort. Trudno jednoznacznie przyporządkować go do danej pozycji. Wydawało się, że bliżej mu do napastnika niż środkowego pomocnika, ale kiedy w Cracovii zaczynało brakować ludzi w drugiej linii (Janusz Gol), Holender przejmował inne zadania. Troszeczkę typ podobny do Marko Vejinovicia.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.