Top najlepszych wśród niewyróżnionych, czyli 20 ludzi bez tytułu od „PN”
Przed ogłoszeniem Piłkarza Roku 2012 w Polsce postanowiliśmy sprawdzić, którzy bardzo dobrzy zawodnicy nigdy nie otrzymali od tygodnika „Piłka Nożna” takiego wyróżnienia. Było ich sporo i zdarzały się nazwiska naprawdę największego kalibru. Z tym jednak zastrzeżeniem, że pod uwagę wzięliśmy dopiero rok 1973, bo wtedy po raz pierwszy „PN” przyznała nagrody – w kategoriach Piłkarz i Odkrycie Roku. Właśnie dlatego w naszym zestawieniu zabrakło takich tuzów jak Gerard Cieślik czy Lucjan Brychczy – gwiazd lat wcześniejszych.
Zbigniew MUCHA, Przemysław PAWLAK
20 JACEK BĄK Rocznik 1973 W reprezentacji Polski rozegrał blisko 100 meczów. 10 lat spędził we Francji, z pewnością osiągnąłby więcej, gdyby rzadziej łapał kontuzje. A tak mówiło się, żeby nie otwierać przy nim lodówki, bo na pewno zaraz się przeziębi. Z Lyonu odszedł w glorii mistrza Francji, ale akurat w sezonie 2001-02 zagrał w barwach Olympique jeden mecz, po czym przeniósł się do Lens. Z drużyną narodową uczestnik dwóch mundiali, a także finałów mistrzostw Europy w 2008 roku. Gdyby nie te kontuzje…
19 PIOTR ŚWIERCZEWSKI Rocznik 1972 Ważny członek reprezentacji Polski, która po długich 16 latach – w 2002 roku – pojechała na mundial, ale z kretesem z niego odpadła. Co więcej, w swoim czasie kapitan jednego z najpotężniejszych klubów francuskich, czyli Olympique Marsylia. Na boisku waleczny, nie oszczędzał rywali ani siebie – pewnie też dlatego koledzy mówią o nim Świr. Przede wszystkim jednak nie on decydował o ofensywnym obliczu zespołów, w których grał. Miał inne zadania, za które rzadko przyznaje się indywidualne nagrody.
18 MAREK CITKO Rocznik 1974 Był o krok od tego, aby na tej liście się nie znaleźć. Dlaczego? Ano dlatego, że w 1996 roku przegrał wybory na Piłkarza Roku dosłownie na ostatniej prostej. Wtedy redakcja zdecydowała bowiem, że najlepszy był Piotr Nowak, Citko musiał obejść się smakiem. Dziennikarzom ten wybór przyszedł o tyle łatwo, że przecież przed Citką – jak się wydawało – stała otworem wielka kariera, więc wszystko było do nadrobienia. Poważna kontuzja, której doznał wtedy napastnik Widzewa Łódź, jednak nigdy nie pozwoliła wrócić mu do tak dużej formy…
(…)
6 ARTUR BORUC Rocznik 1980 Kiedy w 2004 roku został Odkryciem „PN”, wydawało się, że kolejne laury będą naturalną konsekwencją. Tak się nie stało, mimo że kiedy drużyna narodowa zawodziła na kolejnych imprezach, Boruc jako jedyny wychodził z twarzą z opresji, a nawet wzmacniał swoją pozycję. Po udanych występach w Legii, w lipcu 2005 roku przeszedł do Celticu i niemal z marszu zyskał miano najlepszego golkipera tamtejszej ligi i wywalczył trzy tytuły mistrza Szkocji. Celtowie zapłacili 1,5 miliona euro, Fiorentina – wykupując go z Glasgow – jeszcze 2 miliony więcej. Boruc nie zawodził, ale ponieważ wypadł z reprezentacji Polski, jego szanse na elekcję zmalały. Najbliżej sukcesu był w 2006 roku, kiedy przegrał z Euzebiuszem Smolarkiem.
5 TOMASZ FRANKOWSKI Rocznik 1973 Franek łowca bramek. Cztery tytuły króla ligowych strzelców, pięć mistrzostw Polski z Wisłą Kraków. Ewenement, który mimo blisko 40 lat na karku wciąż zagraża bramkarzom polskiej ekstraklasy. Napastnik Jagiellonii Białystok ma już na koncie ponad 160 bramek zdobytych w polskiej lidze i wciąż nie zamierza spasować. Być może tak przyzwyczaił do swojej regularności, że nigdy nie wystrzelił na tyle efektownie, by zyskać uznanie elektorów. Poza tym w jego CV razi nieudana kariera zagraniczna i mimo wszystko niespełnienie w reprezentacji Polski. Mimo niezłych statystyk (gole w praktycznie co drugim występie) nigdy nie należał do liderów kadry. Nawet kiedy jego trafienia przesądziły o awansie do mundialu ’06, Paweł Janas nie zabrał go na mistrzostwa.
4 JAN TOMASZEWSKI Rocznik 1948 Człowiek, który w październiku 1973 roku zatrzymał Anglię i był na ustach wszystkich Polaków, którego znało każde polskie dziecko, Piłkarzem Roku nie został. Przegrał między innymi z Kazimierzem Deyną. Identycznie było rok później, kiedy Tomek został gwiazdą mundialu, na którym wybronił dwa rzuty karne. Po tej właśnie imprezie Pele nazwał go najlepszym bramkarzem świata. Wciąż jednak to Józef Młynarczyk i Jerzy Dudek pozostają jedynymi bramkarzami – triumfatorami plebiscytu „Piłki Nożnej”.
3 ANDRZEJ SZARMACH Rocznik 1950 Absolutny gigant pola karnego, król głowy, prawdziwy boiskowy Diabeł. Kilka faktów – dwa medale mistrzostw świata, mistrzostwo olimpijskie i tytuł króla strzelców igrzysk w 1976 roku, do tego drugi najlepszy snajper mundialu ’74. Ale właśnie… drugi. Bo pierwszy był Grzegorz Lato. A przecież to nawet nie słynny Bolek w najpiękniejszym roku polskiego futbolu zgarnął tytuł w plebiscycie „PN”. Wygrać mógł wówczas wyłącznie Deyna. W latach 70. konkurencja była szalona. W roku 1980 Szarmach wyjechał podbijać ligę francuską i trochę zniknął z orbity. A szkoda, bo we Francji został megagwiazdą, może nawet większą niż był w polskiej lidze. W 4,5 sezonu w Auxerre strzelił niemal sto goli, był idolem dla dojrzewających francuskich talentów, między innymi Erica Cantony… W latach 1981-82 „France Football” wybierał go na najlepszego obcokrajowca grającego nad Sekwaną.
2 WŁADYSŁAW ŻMUDA Rocznik 1954 Być może najlepszy obrońca w historii polskiego futbolu, a na pewno najbardziej utytułowany. Zagrał na czterech mundialach – w sumie zaliczył 21 mistrzowskich występów – z których przywiózł dwukrotnie medale za trzecie miejsce. W 1973 roku jako 19-latek zadebiutował w reprezentacji Kazimierza Górskiego. Był objawieniem niemieckiego Weltmeisterschaft. Na długie lata stał się kluczowym zawodnikiem kadry. Świętował mistrzostwo Polski ze Śląskiem Wrocław (1977) i Widzewem Łódź (1981 i 1982). Miał jednak pecha, bo kiedy zdobywaliśmy medale na mistrzostwach, poza konkurencją byli Deyna i Zbigniew Boniek.
1 WŁODZIMIERZ LUBAŃSKI Rocznik 1947 Jego najlepsze lata przypadły na drugą połowę lat 60., kiedy czterokrotnie zdobywał tytuł króla strzelców polskiej ligi. Był absolutnym idolem, kochanym przez kibiców, pożądanym przez menedżerów z całego świata. Interesowały się nim Real Madryt i Bayern Monachium. Jego pech polega na tym, że nasz plebiscyt swój początek miał w 1973 roku, a właśnie wtedy – w meczu z Anglikami – Lubański nabawił się groźnej kontuzji. W kadrze pojawił się ponownie dopiero w 1976 roku, rok wcześniej wyjechał do Lokeren. W lidze belgijskiej błyszczał przez kolejne siedem sezonów, strzelił dla KSC 82 bramki, ale na początku, jako stranieri, nie był brany pod uwagę przy wybieraniu polskiego piłkarza roku. Bo tak stanowił ówczesny regulamin.
Cały artykuł w najnowszym miesięczniku Piłka Nożna Plus
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.