Po pierwszej bezbarwnej połowie, w drugiej zobaczyliśmy futbol na miarę starcia dwóch czołowych zespołów ligi angielskiej. Swój zwycięski marsz kontynuuję Watford, który przed własną publicznością pokonał Tottenham Hotspur (2:1). „Szerszenie” odniosły czwartą kolejną wygraną w tym sezonie i zrównały się w tabeli punktami z Liverpoolem i Chelsea.
Tottenham kolejnym zespołem na rozkładzie Watfordu (fot. Reuters)
Mecz na Vicarage Road został przed startem kolejki okrzyknięty jej szlagierem. Nie mogło jednak być inaczej, skoro tak Watford jak i Tottenham wygrały swoje trzy poprzednie spotkania i mogły się pochwalić zdobyciem kompletu punktów.
Niestety, papierowe przewidywania i forma obu zespołów w poprzednich kolejkach nie miały kompletnie żadnego przełożenie na to, co działo się na boisku. A tam, nie ma się co oszukiwać, wiało nudą. W pierwszej połowie mogliśmy zobaczyć zaledwie jeden celny strzał, a chociaż optyczną przewagę mieli goście, to niewiele z tego wynikało.
Mimo tak marnej gry swoich pupili, kibice Tottenhamu dobrze bawili się na trybunach, bardzo długo intonując pieśń na cześć Son Heung-mina, który wygrał wraz z kolegami Igrzyska Azjatyckie i dzięki temu będzie mógł wrócić do Anglii. Gdyby ta sztuka mu się nie udało, wtedy czekałaby go konieczność odbycia służby wojskowej.
O ile o pierwszej połowie nie można napisać niczego pozytywnego, to już druga rozpoczęła się od mocnego uderzenia piłkarzy Mauricio Pochettino. W 53. minucie niefortunnie pod własną bramką interweniował Abdoulaye Doucoure, który po dograniu futbolówki z prawej strony pokonał bezradnego Bena Fostera. Jak się okazało, było to już trzynaste samobójcze trafienie Watfordu podczas występów tego klubu na poziomie Premier League.
13 – Watford have now scored 13 own-goals in Premier League history. Unlucky.
Popularne „Szerszenie” się nie poddały i w końcu udało się im użądlić przeciwnika. W 69. minucie Jose Holebas dośrodkował w pole karne Tottenhamu, a tam świetnie do główki wyskoczył Troy Deeney, który uderzeniem przy słupku zdobył gola. Michel Vorm nie zdołał zareagować i wszystko zaczęło się od nowa.
Zdobyta bramka sprawiła, że gospodarze złapali wiatr w żagle i na mniej niż kwadrans przed końcem wyszli na prowadzenie. Kolejny stały fragment gry, kolejna wrzutka w pole karne i kolejny strzał głową. Różnica polega na tym, że tym razem Vorma pokonał Craig Cathcart. Jeśli zaś chodzi o asystenta, to drugim kluczowym podaniem popisał się Holebas.
Gospodarze utrzymali prowadzenie do końca i odnieśli czwarte kolejne zwycięstwo w tym sezonie. Nawet najwięksi optymiści wśród kibiców Watfordu nie spodziewali się chyba takiego startu swoich piłkarzy.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.