Tour de France – Piłka Nożna zapowiada sezon Ligue 1 (2/5)
Na tydzień przed startem nowego sezonu sprawdźmy w jakiej kondycji są
uczestnicy francuskiej Ligue 1. Od poniedziałku przedstawiamy
Wam dwadzieścia zespołów, które od najbliższego weekendu rozpoczną walkę
o mistrzowski tytuł.
FC
Nantes
Podobnie
jak rok temu, klub Waldemara Kity zmaga się z konsekwencjami afery sprzed dwóch lat. Wszystko
za sprawą transferu Ismaela Bangoury
ze stycznia 2012r, którego następstwa ciągną się do dzisiaj. Nieścisłości związane
z angażem Gwinejczyka sprawiły, iż FC Nantes obowiązuje roczny zakaz
transferowy. Popularne kanarki nie
mogą zatem swobodnie działać na transferowym rynku i co za tym idzie wzmocnić zespołu przed
kolejnym sezonem. Całe zamieszanie ma istotny wpływ
na przygotowania Nantes
do kolejnych rozgrywek, w których piłkarzom trenera Der Zakarian niezwykle trudno będzie
powtórzyć wynik z ubiegłego sezonu. Po tym jak nie zdecydował się przedłużyć
umowy, z klubu odszedł Filip Djordjevic
– autor 9 bramek. O tym, że serbski napastnik opuści latem La Beaujoire było
wiadomo od kilku miesięcy. Napastnik już w marcu ogłosił, iż w przyszłym
sezonie będzie występował w barwach Lazio Rzym. W napadzie szkoleniowiec Michel Der Zakarian będzie więc musiał
polegać na piłkarzach, których już posiada w swojej kadrze. Miejsce Djordjevica w ataku zajmie
najprawdopodobniej Serge Gakpe,
który w zastępstwie Serba zdobył w ubiegłym sezonie 8 bramek i zaliczył dwie
asysty. Do drobnych zmian może dojść również w defensywie, po tym jak w klubie
pojawił się Kian Hansen. FC Nantes
kupiło Duńskiego stopera już w styczniu, a ostatnie sześć miesięcy spędził on
na wypożyczeniu w swoim byłym klubie. W ten sposób działacze Nantes obeszli
transferowy zakaz wyprzedzając sankcje, które wiosną na klub nałożyła komisja FIFA.
Kosmetycznie zmiany i mocno okrojona kadra z pewnością nie ułatwią pracy
trenerowi Der Zakarian. Analizując
poprzedni sezon, piłkarze Nantes powinni wzorować się na pierwszej części
rozgrywek, w której niespodziewanie długo plasowali się w ligowej czołówce.
Patrząc jednak na grę kanarków w drugiej połowie sezonu, kibiców i piłkarzy znad
Atlantyku czeka bardzo trudny i wymagający sezon, w którym jak się wydaje,
jedynym celem będzie utrzymanie w lidze.
Nawet
najstarsi alpejscy górale nie pamiętają tak nerwowej i dramatycznej końcówki
rozgrywek. Dopiero mecz z bezpośrednim rywalem i ostatnie 90 minut ubiegłego
sezonu zadecydowały o utrzymaniu Evian w Ligue 1. O ile podopieczni Pascala Dupraz przegonili czarne chmury
i widmo spadku, które przez dłuższy czas wisiały nad klubem, nie wydaje się,
aby najbliższa przyszłość rysowała się w kolorze strojów Evian Thonon-Gaillard.
Pobytu w Alpach nie przedłużyli będący na wypożyczeniu Modou Sougou, Facundo
Bertoglio i Ruben oraz Tulio De Melo i Fabrice Ehret, którym pod koniec czerwca wygasły kontrakty. Najbardziej
szkodliwa dla Evian wydaje się być jednak strata Kévina Bérigaud. Kluczowy element układanki trenera Dupraz i czołowy strzelec klubu przeniósł
się do Montpellier, gdzie podpisał czteroletni kontrakt. Jego miejsce w ataku
zajmie Gianni Bruno lub reprezentant
Danii Nicki Bille Nielsen, który do
Francji trafił z norweskiego Rosenborga. Pascal
Dupraz kultywuje więc tradycję sprowadzania duńskich piłkarzy na Parc des
Sports w Annecy. O ile wciąż niewyjaśniona pozostaje przyszłość Daniela Wassa, kibice Evian mogą być
spokojni – Duńczyków w zespole będzie co najmniej dwóch. Jeszcze wcześniej
trzyletnim kontraktem z klubem związał się boczny obrońca Jesper Juelsgaard. Nieważne ilu ostatecznie Duńczyków w swojej
talii będzie miał trener Dupraz, bez
większych wzmocnień trudno myśleć o wyższych celach. Wszystko wskazuje więc na
to, ze w przyszłym sezonie piłkarze Evian Thonon-Gaillard znów powalczą o
utrzymanie w lidze.
Przyszli:
Benjamin Leroy (Tours), Nicki Bille
Nielsen (Rosenborg), Jesper Juelsgaard (FC Midtjylland), Fabien Camus (Genk),
Gianni Bruno (Lille)
Ekipa
charyzmatycznego prezesa Louisa
Nicollina praktycznie cały ubiegły sezon spędziła w okolicach strefy
spadkowej. Po fatalnym starcie za kadencji Jean
Fernandeza, klub przed spadkiem uchronił powracający po czterech latach na Stade de la Mosson Rolland
Courbis. Trener, który poprowadził Montpellier do Ligue 1, zdołał w czasie
zatrzymać serię jedenastu ligowych spotkań bez zwycięstwa i ostatecznie
zapewnił klubowi utrzymanie. Jak zapowiada się zatem kolejny sezon w wykonaniu
Montpellier? Trzeba przyznać, ze na pierwszy rzut oka sytuacja nie wydaje się
zbyt ciekawa. Przede wszystkim działaczom nie udało się latem zatrzymać
kluczowego piłkarza – za 10 mln euro do Newcastle przeszedł Rémy Cabella, autor 14 bramek i 7 asyst
w ubiegłym sezonie. Z klubem pożegnali się także Garry Bocaly oraz M’baye
Niang, który wrócił z wypożyczenia do Mediolanu. Wciąż niepewna jest
również przyszłość Benjamina Stambouliego,
na którego od dłuższego czasu polują AS Monaco oraz inne zagraniczne kluby. W
zamian, na Stade de la Mosson pojawiły się tylko dwie nowe twarze –
doświadczony obrońca Paul Lasne oraz
napastnik Kévin Bérigaud. Wydaje
się, ze to jednak trochę za mało, aby powalczyć o miejsce w pierwszej części
tabeli. Wiele wskazuje na to, ze Montpellier przyszły sezon znów spędzi
nieopodal strefy spadkowej. Dużo zależeć będzie więc od formy i gry takich piłkarzy
jak Karim Ait-Fana czy Anthony Mounier, którzy nie są
przyzwyczajeni do bycia liderami zespołu. Nie wolno także zapominać o tym, że
trener Courbis będzie mógł sięgnąć do grupy zawodników młodej generacji, których w Montpellier nigdy nie brakowało.
W ślady Cabelli, Belhandy czy Stambouliego może niebawem pójść
19-letni Morgan Sanson. Jest to z
pewnością piłkarz, którego w przyszłym sezonie warto obserwować.
Przyszli:
Paul Lasne (Ajaccio), Kévin Bérigaud
(Evian Thonon-Gaillard)
Pod
rządami Jocelyn Gourvenneca drużyna
ze Stade du Roudourou w niespełna trzy sezony zamieniła trzecią ligę na
europejskie salony. Dwa awanse z rzędu, utrzymanie w Ligue 1, zwycięstwo w
rozgrywkach Pucharu Francji – trenerski bilans byłego piłkarza m.in. Rennes i
Nantes z pewnością budzi uznanie większości obserwatorów francuskiego futbolu. Nic więc
dziwnego, ze szkoleniowca Guingamp chętnie widziałby u siebie sam prezes Jean-MichelAulas.
Gourvennec jednak pozostał wierny działaczom z Bretanii, którzy
jako pierwsi zaufali jego
trenerskim umiejętnościom. To więc on, jako główny architekt powrotu
klubu na
futbolowy pierwszy plan, poprowadzi Guingamp w Europejskich pucharach.
Choć triumf
w Pucharze Francji zapewnił im miejsce w tegorocznej edycji Ligi
Europejskiej, z drugiej strony zwiększy ilość rozgrywanych spotkań w
nadchodzącym
sezonie. Nic więc dziwnego, ze latem szeregi Guingamp wzmocniło aż
siedmiu
piłkarzy. Podobnie jak Evian Thonon-Gaillard, działacze z Bretanii
zdecydowali
się pójść śladami duńskiego tropu. Do kadry zespołu dołączyło trzech
zawodników
z kraju Carlsberga i Legolandu – napastnik Ronnie
Schwartz, obrońca Lars Jacobsen oraz
bramkarz Jonas Lossl. Najciekawszym
i zarazem najważniejszym elementem w układance trenera Gourvenneca powinien być jednak wypożyczony z Newcastle Sylvain Marveaux. Skrzydłowi pełnią bardzo ważną
funkcję w jego sprawdzonym ustawieniu 4-4-2, nic więc dziwnego ze to właśnie na
tych pozycjach Guingamp dokonało latem najgłośniejszego transferu. Pomimo tych
wszystkich zakupów w trakcie letniego mercato nie należy jednak zapominać o
tych, którzy przyczynili się od ostatnich sukcesów klubu. Umowę z Guingamp przedłużył
Christophe Kerbrat, z kolei wiele
wskazuje na to, ze na Roudourou pozostanie również Mustapha Yatabaré – autor 34 bramek w ostatnich dwóch sezonach. Kluczowym
dla powodzenia sezonu będzie z pewnością sierpień, w którym zespół z Bretanii
będzie musiał pogodzić grę w lidze oraz w pucharach. Pierwszy egzamin już
drugiego sierpnia, gdy w Superpucharze Francji Guingamp zmierzy się z Paris
Saint-Germain.
Przyszli:
Sylvain Marveaux (Newcastle), Ronnie
Schwartz (Randers FC), Lars Jacobsen (FC Kopenhaga), Maxime Baca (Lorient), Jonas
Lossl (FC Midtjylland), Benjamin Angoua (Valenciennes),
Julien Cardy (Arles Avignon)
Odeszli:
Fatih Atik, Steeven Langil (Mouscron),
Jonathan Martins Pereira
Sukces Ewy Pajor! Wygrana w El Clasico i kolejne trofeum do kolekcji
Barcelona Femeni sięgnęła po szósty tytuł Superpucharu Hiszpanii, odprawiając w sobotnim spotkaniu Real Madryt z kwitkiem. W podstawowym składzie Blaugrany wyszła napastniczka reprezentacji Polski, Ewa Pajor.
Michał Nalepa znalazł nowy klub! Opowiedział o życiu w Turcji
Był bez klubu od września, kiedy to rozwiązano z nim kontrakt ze względu na limit obcokrajowców, a po kilku miesiącach czekania wiemy, gdzie będzie kontynuował swoją karierę. Opowiedział nam o tym, jak żyje się w Kraju Półksiężyca.