Nie taki scenariusz pierwszego meczu III rundy eliminacji Ligi Mistrzów wyobrażali sobie kibice Śląska Wrocław. Mistrzowie Polski przegrali z Helsingborgiem 0:3 bardzo mocno ograniczając szanse na awans do kolejnej rundy.
– Zdajemy sobie sprawę, że utrata bramki w pierwszym spotkaniu znacznie skomplikuje naszą sytuację przed rewanżem – przestrzegał trener Śląska Orest Lenczyk na przedmeczowej konferencji prasowej. Niestety na nic zdały się słowa opiekuna mistrza Polski, ponieważ jego podopieczni stracili bramkę jeszcze przed przerwą. W 36 minucie błąd w defensywie gospodarzy wykorzystał Gashi. Goście ze Szwecji zasłużenie prowadzili do przerwy 1:0.
Na drugie trafienie mistrza Szwecji trzeba było czekać kolejne 36 minut – w 72. minucie na listę strzelców wpisał się Christoffer Andersson. Piłkarz Helsingborga zdecydował się na strzał z dystansu nie dając szans Kelemenowi.
A Śląsk? Wrocławianie przez cały mecz starali się zdobyć choćby jedną bramkę, ale mieli spore problemy z przedostaniem się pod pole rywala. Okazji do strzelenia gola było więc jak na lekarstwo, a gdy już nadarzała się strzelecka okazja piłkarzom Lenczyka brakowało zimnej krwi.
Na domiar złego w końcówce spotkania goście uzyskali kolejne trafienie. Pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry na listę strzelców tym razem wpisał się Daniel Nordmark, który wykorzystał podanie Finnbogasona. Niefrasobliwość w ofensywie i błędy w defensywie sprawiły, że mecz skończył się porażką mistrza Polski 0:3. Gospodarze kończyli mecz w dziesiątkę, po tym jak z boiska wyleciał Rok Elsner.
Rozmiar porażki Śląska mógłby być większy, gdyby nie znakomicie dysponowany Marian Kelemen. Słowacki bramkarz po raz kolejny był najjaśniejszym punktem wrocławian. Na skrzydle tradycyjnie aktywny był Waldemar Sobota, w środku polu ambitnie walczył Sebastian Mila, ale na Helsingborgs to nie wystarczyło.
Spotkanie rewanżowe III rundy Ligi Mistrzów zostanie rozegrane za tydzień w Szwecji. Mistrzowie Polski wciąż mają szanse na awans do kolejnej rundy, ale odrobienie strat z pierwszego meczu będzie arcytrudne.
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.