Dopiero w ósmej kolejce Ekstraklasy GKS Bełchatów odniósł pierwsze zwycięstwo w sezonie 2012-13. Zespół występujący na własnym terenie ograł Podbeskidzie Bielsko-Biała.
Sytuacja obydwu drużyn przed rozpoczęciem sobotniego spotkania była tragiczna. GKS Bełchatów znajdował się na samym dnie z jednym punktem na koncie, natomiast Podbeskidzie miało tylko o jedno „oczko” więcej. Bez wątpienia można było powiedzieć, że jest to spotkanie o sześć punktów.
Gospodarze rozpoczęli sobotni mecz znacznie lepiej. GKS Bełchatów prezentował się w ofensywie korzystniej, co przyniosło efekt już w 9. minucie. Wówczas Tomasz Wróbel podał świetnie do Pawła Buzały. Ten znalazł się w sytuacji sam na sam i błyskawicznym uderzeniem pokonał golkipera Podbeskidzia.
Goście mieli tego dnia mało argumentów w ofensywie i długimi fragmentami w pierwszej połowie niewiele się działo. GKS podwyższył swoje prowadzenie w 43. minucie, kiedy z dystansu uderzył Kamil Wacławczyk. Fatalnie zachował się Richard Zajac, który spokojnie powinien futbolówkę sparować na rzut rożny, co mu się nie udało. Gospodarze schodzili do szatni przy prowadzeniu 2:0.
W 65. minucie spotkania gra Podbeskidzia uległa zmianie. Goście obudzili się po tym, jak bramkę kontaktową zdobył Kamil Adamek. Z lewej strony pola karnego piłkę wrzucał Krzysztof Król. Do futbolówki dopadł Marek Sokołowski i mocno uderzył, a tor lotu piłki zmienił jeszcze Adamek.
Jednak ten jeden gol to było wszystko, co udało się tego dnia osiągnąć Góralom. Podbeskidzie pozostaje nadal bez zwycięstwa w tym sezonie. Najbliższe dni mogą być bardzo gorące dla trenera Kasperczyka.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.